Obserwatorzy

poniedziałek, 17 listopada 2014

Wyróżnienie Creative Blog Tour

Witajcie Kochani!
Nie wiem za co, ale też mi się dostało :-)
Jak lawina z gór spłynęły na mnie wyróżnienia w ostatnim czasie. Długo na to pracowałam i wierzę, że wyróżniacie mnie bo podoba wam się to co robię, a nie w drodze losowania :-)
Z jednej strony to niezmiernie miłe i budujące, a z drugiej bardzo zajmujące i przysparzające dylematów... swoją drogą łatwiej wybrać mi 3 osoby niż jedenaście :-)

Tym razem dostałam zaproszenie do Creative Blog Tour od Ewy Jurewicz prowadzącej bloga http://ogrod-cardmaking-pasje.blogspot.com

1.jpg

Ewę miałam przyjemność poznać bodajże w lipcu tego roku przy okazji zabawy w Cykliczne Kolorki. Doświadczyłyście miłości od pierwszego wejrzenia? Ja doświadczyłam wchodząc na bloga Ewy... jej karteczki nieodmiennie mnie zachwycają, potrafię się wpatrywać w każdy szczegół, powiększać, i znowu się wpatrywać... A że miałam okazję zobaczyć i podotykać trzy karteczki na żywo, to uwierzcie mój zachwyt jest w pełni uzasadniony.
Prace Ewy są wykonane perfekcyjnie, z klasą, elegancją i pomysłowością, a Ona sama jest wspaniałą i ciepłą osobą!
Jedną z ostatnich prac jest cudowna kartka z okazji 30 urodzin syna - perkusisty :-).
http://ogrod-cardmaking-pasje.blogspot.com/2014/11/urodziny-perkusisty.html
A tu odlotowa butelka decu:
http://ogrod-cardmaking-pasje.blogspot.com/search/label/Decoupage

Ewa potrafi również wyplatać koszyczki z papierowej wikliny, tej umiejętności bardzo jej  zazdroszczę i chętnie udałabym się do niej na nauki :-)
U Ewy można znaleźć również bardzo przydatne informacje i kursiki, np. jak ozdobić kwiaty - gorąco polecam!:



Ewunia ma jeszcze jedną pasję, w której cudownie się realizuje i opisuje na swoim drugim blogu:
http://ogrodnanadbrzeznej.blogspot.com/
Kochana Moja!  bardzo Ci dziękuję za wyróżnienie mojej skromnej osoby :-)


A teraz moja kolej na nominacje.
Do zabawy zaprosiłam trzy osoby, jedna niestety nie odpowiedziała, ale gdy to jednak zrobi nie omieszkam o niej napisać przy najbliższej okazji.
Pierwszą wyróżnioną przeze mnie osobą jest Joasia znana w biżuteryjnym świecie jako Blufairy i prowadząca blog http://bluefairy-art.blogspot.com/
bluefairy.art@gmail.com
Asię znam niemal od początku prowadzenia przeze mnie bloga. Była jedną z tych pierwszych osób, które do mnie zaglądały, zaglądają i zostawiają parę miłych słówek,  za co jestem bardzo wdzięczna.
Asia, nie krzycz, ale zacytuję "zadziwiają wszelkie wyróżnienia, bo sama jestem bardzo krytyczna w stosunku do siebie samej i pewnie sama bym sobie nie dała żadnego wyróżnienia".
Nie wiem skąd tyle samokrytyki, ale Asia prowadzi świetnego bloga z olbrzymią dawką rewelacyjnego poczucia humoru. Każdy post to prezentacja genialnej pracy, okraszona odpowiednią opowieścią i bardzo dobrej jakości zdjęciami.
Mam wrażenie, że dla niej nie ma rzeczy niemożliwych - jeśli trzeba zrobi "Zebrę na Wypasie" albo kameleona:
http://bluefairy-art.blogspot.com/2014/09/karma-chameleon-bransoletka.html
Asia, to prawdziwa mistrzyni form koralikowych i super specjalistka od broszek. Sama jestem szczęśliwą nosicielką Boskiej Leśnej:
Niewtajemniczonym zdradzę pewną tajemnicę :-).
Jeśli, należysz do tych osób, które chciałyby a boją się, to na blogu Bluefairy znajdziecie kompendium wiedzy, m.in. tutoriale i poradniki własnego autorstwa oraz te wyszukane w sieci, a przydatne bardzo! Polecam również poradnik
"jak dbać o biżuterię z koralików seed beads".
Asiu, dziękuję że przyjęłaś zaproszenie :-)


Kolejną osobą zaproszoną do zabawy była Marta Borowska z bloga http://inspiracjemarty.blogspot.com/
210649_471341186217821_1301803327_o.jpg
Tu  wyszło dość zabawnie, bo na moją prośbę Marta odpisała, że właśnie zamierzała zrobić to samo :-). Cóż, jakoś sobie poradzimy z tym faktem :-)
Martę znam od niedawna, ale tak jak jej napisałam - nie na darmo jej blog ma w nazwie słówko "inspiracje".
Zauważyłam, że Marta lubi pisać co myśli, chętnie doradza i dzieli się swoją wiedzą, a w dodatku wykonuje bardzo kreatywne i inspirujące prace!
Mało tego! Czy zauważyliście, że od lutego tego roku Marta zamieściła ponad 240 postów?! Szalona kobieta, ale widać że pomysłów ma tysiące!!! I warto do niej zaglądać!
Można znaleźć np. takie ładne karteczki:
http://inspiracjemarty.blogspot.com/search/label/Urodziny      
albo fantastyczny exploding box z domkami:
Jest też trochę porad i kursików m.in. jak zrobić takie cudne kwiatki (już mnie od dawna korci by spróbować):
http://inspiracjemarty.blogspot.com/2014/09/gwiazda-betlejemskapoinsecja.html


A jak ktoś chce wiedzieć jaką maszynkę kupić do wykrojników to znajdziecie tu świetną recenzję.

Martunia, jesteś super dziewczyna! Dziękuję Ci za przyjęcie zaproszenia :-)


Muszę przyznać, że ten post pisałam z ogromną przyjemnością. Faktycznie zabawa w Creative Blog Tour różni się od innych wyróżnień. 


Zamieszczone zdjęcia są autorstwa prezentowanych tu wyróżnionych osób i są ich własnością! Oczywiście otrzymałam zgodę na "wypożyczenie" zdjęć na potrzeby tego posta.

Kochane, jeszcze raz dziękuję z całego serca!


A na koniec chciałabym Wam pokazać naszyjnik, który nigdy nie doczekał się odrębnego posta, chociaż został zrobiony jakieś półtora roku temu.
Wykonałam go na podstawie wzoru w magazynie Beadwork, projektantką jest Maria Teresa Moran.



Dziękuję za każde pozostawione słówko komentarza!
Serdecznie pozdrawiam :-)


I jeszcze mały update, bo zapomniałam o dość ważnej sprawie jaką są odpowiedzi na zasadnicze pytania :-)
Macie dzisiaj super-tasiemcowego posta:-)

1. Nad czym obecnie pracuję?
Oczywiście jest to złota praca na Kolorki u Danutki. Poza tym dążę  do doskonałej wersji kolczyków :-).Dużym i zajmującym zadaniem  jest SAL z domkami. Jest kilka zaczętych prac biżuteryjnych z koralików. A jeszcze chcę zdążyć z ozdobami świątecznymi.
Poza tym stale pracuję nad sobą i dzieckiem, mężowi już nic nie pomoże ;-)
2. Czym moja praca różni się od innych?
Nie wiem! Zwyczajnie! Mogę jedynie przypuszczać, że należę do mniejszości stosującej tak różne techniki, i do nielicznych którzy wykorzystują farby Pebeo Fantasy do biżuterii... Nie wiem... sądzę, że to najlepiej potrafią ocenić obserwujący mojego bloga.
3. Dlaczego tworzę i piszę bloga?
A to już łatwe pytanie :-). Zawsze coś robiłam od najmłodszych lat. Przez większą część życia robiłam  to tylko dla własnej i szuflady przyjemności, łącznie z pisaniem wierszy. Jedyną rzeczą, którą się chwaliłam był zdjęcia. Kilka lat temu zdobyłam nagrodę w konkursie literackim, bo odważyłam się sprostać wyzwaniu i to był pierwszy impuls.
Jakiś czas temu koleżanka zakupiła czarną bransoletkę z koralików Toho, zapłaciła sporo, a mnie się zapaliła lampka - przecież ja to potrafię (drugi impuls)! Zrobiłam jedną rzecz, potem kolejną... Chcąc poznać inne możliwości zrobiłam tour po blogach, zapoznałam się z nazewnictwem, technikami i zaczęłam działać.  Moim guru w kwestii biżuterii szydełkowo-koralikowwej okazała się najpierw Weraph, a zaraz potem Joanna Młodkowska-Brach, znana jako Tauriel-DesignAby nie błądzić, kupiłam kilka wzorów, wykonałam i wysłałam zdjęcia swoich prac do Tauriel. W którymś momencie zapytała czy mam swojego bloga, aby mogła dać odnośnik - i to mnie wreszcie zmotywowało!
Mam bloga i niezmierną przyjemność w jego prowadzeniu! Początki były trudne, nie wiedziałam co i jak pisać, jak poruszać się w tym świecie. Miałam chwile zwątpienia. A teraz nie zamieniłabym tego na nic innego.
Kocham blogować i to co robię! Żałuję tylko, że doba jest za krótka!

wtorek, 11 listopada 2014

SAL z domkami - odsłona 1 i 3/4 :-)

Witajcie Kochani :-)

Na początku bardzo dziękuję za tyle ciepłych komentarzy pod moim wspomnieniowym postem. Sądziłam, że ten tekst piszę bardziej dla siebie, a tu się okazało, że przywołałam i u Was pewne wspomnienia. To było naprawdę bardzo miłe... kocham Was!

Zupełnie nieoczekiwanie zrobiłam sobie bardzo długi weekend - od wtorku przebywam na L4, ja największa twardzielka padłam wreszcie, widać każdy organizm ma swoje granice, a ja je naciągałam od września...
A w dodatku moje dziecko zafundowało nam tydzień bez internetu, cierpimy wszyscy wspólnie ponosząc karę ;-)

Wędrując po blogach można napotkać na różnego rodzaju zabawy. Candy akurat należy do moich najmniej ulubionych, ale wszelkie inne i mniej typowe dla mnie zabawy potrafią mnie mocno zainteresować :-).
Jak się dobrze przyjrzeć to jeszcze pół roku temu częstowałam głównie biżuterią, a potem przypomniało mi się, że potrafię i inne rzeczy, a jeszcze paru jestem gotowa się nauczyć. Zdarzyło się nawet, że poczyniłam pierwszą "dorosłą" karteczkę.
Śledząc łańcuszek powiązań, to zdaje się, że od Czarnej Damy trafiłam na Elunię. Elunia zachęciła mnie do wspólnego haftowania, więc zgłosiłam się do Małgosi z bloga http://gosiazoltek.blogspot.com/ i poprosiłam grzecznie o wzór :-)

Największy problem sprawiły mi nici, bo mam w domu pod dostatkiem Ariadny i to jeszcze ze starą numeracją, a wzór był na DMC. Kombinowałam, próbowałam dobrać kolory według własnego widzimisię, z DMC na Ariadnę po nazwie, po nowych numerach, sprawdzałam tabele stare-nowe, w końcu dałam sobie spokój...  Zamówiłam DMC, postanowiłam zrobić pojedynczą nitką, jedynie tam gdzie śnieg podwójną żeby dać lekki efekt 3D :-)

Chciałam jeszcze powiedzieć, że na początku oczywiście nie wiedziałam co to SAL, ale zanim się zgłosiłam do zabawy, to w miarę zgłębiłam temat. Jeśli ktoś nie wie, to powiem w skrócie - jest to wspólne haftowanie tego samego wzoru. Oczywiście SAL ma swój początek i koniec w datach. Każdy haftuje w swoim tempie, najlepiej co tydzień chwali się postępem prac, a na koniec wyznaczonej daty prezentuje swoje dzieło w całości.
Przy tej okazji można jeszcze zrobić sobie słoiczek TUSALowy, do którego wkładamy resztki nitek które zostają podczas pracy. 
Jeśli coś pomyliłam lub pominęłam proszę o uwagi w komentarzach, to poprawię lub dopiszę.

Zgodnie z dokumentacją projektową, po dokonaniu przedmiarów
 i dopasowania kosztorysu do budżetu, ja kierownik budowy (z wszelkimi uprawnieniami do budowy domów) ogłaszam że mam
1 etap za sobą.
Możecie mnie rozliczyć z tej roboty i ocenić ;-)
Ale pamiętajcie, że do obioru końcowego jeszcze daleko!

odsłona 1 - tak wyglądał obrazek jeszcze dzisiaj rano:

a tak wygląda po południu:

A, i jeszcze muszę się pochwalić!
Ostatnio mam niezwykłą przyjemność otrzymywać wyróżnienia. Tym razem postanowiła mnie docenić Ania Parszewska z bloga decupogodzinach.blogspot.com
Aniu serdecznie dziękuję!


Odpowiem na Twoje pytania, ale nie przekażę nominacji dalej. Poprzednie nominacje były dla mnie bardzo trudne, nie jestem gotowa by się podjąć tego zadania ponownie, tym bardziej że za chwilę czeka mnie jeszcze trudniejsze zadanie...


1. Twój ulubiony kolor i dlaczego?Nieodmiennie czarny. Dobrze mi w tym kolorze, świetnie się w nim czuję. Poza tym czarny jest doskonałą bazą do wszelkich dodatków. Czarny jednak lubię tylko na sobie, we wnętrzu nie.
2. Twoja największa zaleta?
Chyba jednak cierpliwość, gdyby nie ona już dawno wszystko rzuciłabym w diabły...
3. Twoja największa wada?
Może bałaganiarstwo? Choć zawsze wiem co gdzie leży lub gdzie należy szukać...
4. Ulubiona pora dnia i dlaczego?
Dla mnie każda pora dnia jest odpowiednia, pod warunkiem, że należy ona wyłącznie dla mnie, nikt mi nie przeszkadza lub mogę robić to na co mam ochotę.
5. Film w kinie czy na kanapie w domu?
Zdecydowanie w domu, bo obok mnie nikt nie je kukurydzy, która w ilości kilkudziesięciu kubków przyprawia mnie o mdłości.
6. Czego najbardziej się boisz?
Ciężkiej choroby i utraty pracy.
7. Co sprawia Ci największą radość?
Potrafię cieszyć się piękną pogodą, kiełkującą roślinką, osiągnięciami dziecka, najmniejszym drobiazgiem otrzymanym od serca...
8. Jesteś śpiochem czy rannym ptaszkiem?
Już sama nie wiem, chodzę późno spać więc mam problem ze wstawaniem, ale jednak wstaję bo muszę :-)
9. Pies czy kot?
Wszystkie kudłate i dające się głaskać.
10. Kawa czy herbata?
Kawa, kawa, kawa no i jeszcze herbatka...
11. Rozważna czy romantyczna?
Rozważna z nutą romantyzmu...


Znowu wyszło dłuuugo.
A chciałam zacząć od słów "dzisiaj będzie mało tekstu, mało zdjęć" ;-)


Dziękuję za Waszą obecność i każdy komentarz :-)

niedziela, 2 listopada 2014

Szydełko Gertrudy - wspomnienie...

Witam Was pięknie w ten listopadowy ciepły dzień!

Do napisania dzisiejszego tekstu  zainspirowała mnie Danutka Kielar dzieląc się pięknym acz krótkim i na temat postem TU.
1 listopada ja też miałam swoje przemyślenia, ale postanowiłam się skupić tylko na tych dobrych i miłych.

Mam swoje ulubione zdjęcie, które zrobiłam jakieś trzy lata temu - nic wielkiego, ale ilekroć na nie patrzę myślę o czasach, które minęły i nigdy już nie wrócą... 


Nie pokażę dzisiaj żadnej nowej pracy, ale opowiem o kimś, kto stanowczo zbyt krótko był w moim życiu, a jednak wywarł na mnie wpływ. Po dziś dzień wspominam z uczuciem miłości...

Moja prababcia miała na imię Gertruda.
To była dość niezwykła kobieta, "tako prowdziwo Ślonzara" (dzisioj takich jest ino garstka). Wyglądem przypominała mi Martę Straszną z "Paciorków jednego różańca" Kazimierza Kutza.
Prababcia miała dom pod lasem, wielki sad z tak smacznymi gruszkami, że w sklepach takich nie znajdziecie: klapsy, złociste bergamotki; a jakie jabłka i śliwki! nie wspominając kolczastych krzewów jeżyn wyższych od płotu...
Wraz z moim bratem jako takie małe "bajtle" uwielbialiśmy myszkować na strychu, gdzie skarbów było co niemiara. Najbardziej fascynujące były przedmioty, które nie wiedzieliśmy do czego służyły (głównie z warsztatu szewskiego pradziadka), niezliczone ilości czasopism z lat 50. i 60. ubiegłego wieku :-). Kto jeszcze pamięta Panoramę, temu pewnie łezka w oku się kręci, ale znaleźć egzemplarze starsze od siebie, to dopiero! A ileż pocztówek z lat trzydziestych... książki, mapy...

Oprócz najlepszych na świecie placków i innych maszketow prababcia umiała robić na szydełku różne cudowności. Miała 81 lat i nadal dziergała, głównie na zamówienie na specjalne okazje (chrzciny, komunie...).
W tym roku minęło 30 lat od jej śmierci, po jej domu nie ma już śladu, po wielu przedmiotach ze strychu też nie... ale ja mam kilka codziennych chusteczek obrobionych szydełkiem. Codziennych, bo te są kolorowe, z użyciem cieniowanego kordonka, na specjalne okazje były białe. Tak, tak, kiedyś używało się chusteczek materiałowych, każda elegantka musiała mieć takową przy sobie. Dzisiaj to raczej rzadko spotykane, w naszych torebkach jest zwykle tylko opakowanie chusteczek higienicznych.

Przez te wszystkie lata chusteczki leżały sobie w szufladzie, trochę zapomniane, niepotrzebne, nieużywane...
Ponieważ po prababci odziedziczyłam parę talentów chciałam o niej opowiedzieć. W końcu podobno nic nie dzieje się bez przyczyny, nic nie powstaje z niczego...

Zauważcie jak pięknie są dobrane kolory nici do wzorów na chusteczkach. Ponieważ sama od najmłodszych lat lubiłam prace ręczne, szczególnie haft, wiem ile zachodu sprawiało kupienie właściwych nici, mimo że pasmanterii było chyba jednak więcej niż obecnie.


Mam jeszcze dwa inne skarby: to tamborki które ja mam już od trzydziestu lat, a u mojej babci były co najmniej drugie tyle. Używam ich do haftu krzyżykowego. Ale przy okazji zobaczyłam, że na tym cienkim jest metalowa tabliczka z napisem SIMANCO 96426. Oczywiście zaciekawiło mnie to i próbowałam przeszukać google - dowiedziałam się tylko, że Simanco robiła części do maszyn Singera. Każdy element był oznakowany numerem. Zdaje się, że tego typu rzeczy były produkowane do 1970 roku, ale nie mam tej pewności. Jeśli ktoś może mi pomóc w doszukaniu się bliższych informacji będę wdzięczna.




To dzisiaj na tyle... trzymajcie się cieplutko!
Dziękuję za każde odwiedziny i pozostawiony komentarz :-)



środa, 29 października 2014

Październikowe ptaki

Witajcie Kochane Dziewczyny!

Już od dłuższego czasu mam okazję podziwiać Wasze piękne prace w postaci karteczek. Sama jestem "niekoniecznie kartkowa", ale owszem, kilka w życiu poczyniłam, zwykle z tego co było pod ręką w domu.
Kiedy zobaczyłam papiery z kolekcji Lemoncraft, to jakoś nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam... stwierdziłam, że jak nie kartka to na pewno coś z tego będzie :-)
Ale u Czarnej Damy pojawiła się kolejna edycja wymianki kartkowej, tym razem pod hasłem PTAKI. Od razu zaświeciła mi się lampka, żeby dołączyć do zabawy, bo to taki wdzięczny temat.


Miałam przyjemność dostać kartkę od Anette - bardzo mnie to ucieszyło, bo byłam przekonana, że przyleci do mnie kartka z haftem matematycznym :-). I faktycznie, nie dość że w tempie błyskawicznym to  z oczekiwanym haftem! Już pisałam do Anetki, siedziałam oniemiała i wpatrywałam się w ten cudny haft. Nici metaliczne tak pięknie połyskiwały w słońcu, że naprawdę trudno było oderwać wzrok :-)
Spójrzcie jaka fantastyczna:



Moja karteczka poleciała do Marty Borowskiej
z bloga http://inspiracjemarty.blogspot.com/
U Marty nie dość, że znajdziecie piękne karteczki to jeszcze bardzo przydatne porady. Ponieważ to specjalistka od papieru, to miałam trochę obawy, ale mam nadzieję, że moje ewentualne niedociągnięcia zostaną mi wybaczone. Starałam się bardzo!

W mojej pracy użyłam wspomnianych materiałów Lemoncraft z serii Dom Róż, a także tych z Netto - że też w takim sklepie można takie fajne przydasie podłapać :-).
I oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie sięgnęła ponownie po farby Pebeo Prisme Fantasy - pomalowałam nimi brzegi kartki, a także ptaszki i klatkę (tekturowe wycinanki). Za patyk robi kawałek łodygi pelargonii, oczywiście też pomalowany!

Przy okazji postanowiłam upiec dwie pieczenie - moja karteczka wydała mi się na tyle bogata, że z przyjemnością zgłaszam ją do wyzwania w Skarbnicy Pomysłów:



Oto moje dzieło :-)
Zdjęć sporo (wybaczcie!)









i kolażyk :-)



i taki sobie pierwszy znaczek zrobiłam:

Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa, które zostawiacie :-)
Serdecznie pozdrawiam :-)

poniedziałek, 27 października 2014

Pora na brąz!

Witajcie Kochane!

Pewnie nie będzie chciało się Wam już oglądać i czytać, a co dopiero komentować, ale trudno - może przynajmniej potomnym zostawię jakiś ślad po sobie :-)
Zabawa u Danutki rozpędza się niczym Pendolino we Włoszech
(w Polsce się przekonamy niebawem:-)).
W październikowych brązach jest już niemal 70 prac. Strasznie jestem ciekawa do jakiej liczby dojdziemy.


Mariwon wymyśliła brązy, w pierwszej chwili jak zwykle powiedziałam OK. Potem już było tylko gorzej, nie leżały mi te kolorki i już... Ale przewertowałam swojego bloga by sprawdzić jak mi szło do tej pory z tym kolorem - wiecie, starsza pani już ze mnie  (moja koleżanka tak mnie nazywa), trochę zapomniałam co zrobiłam ;-)

Znalazłam rzemieniową Jesienną sówkę i dwie inne z grubego rzemienia, Cappuccino, russian spiral i jeszcze kilka innych, znaczy nie jest tak źle..
Dla przypomnienia kilka wcześniejszych prac w kolażyku:


Zajęta byłam w tym miesiącu różnymi pracami, ale to już najwyższa pora by pokazać co mi się udało zrobić na Cykliczne Kolorki.
Kupiłam włóczkę Alize Diva Batik Design w kolorze 1815, czyli ecru, beż i jasny brąz (nie ma tu białego!). Trochę się rozczarowałam, bo myślałam, że jednak trochę więcej tego brązu będzie, ale mam nadzieję że Danutka zaakceptuje moje wytwory, jak również pomysłodawczyni brązów, znaczy Mariwon. Liczę na Wasze dobre serduszka. Ale, żeby pokazać swoje starania powiem co zrobiłam. Wzięłam kawałek ekozamszu w kolorze apetycznej czekolady, zmarszczyłam koralikami i zrobiłam tunel, przez który przeciągnęłam ukręcony na młynku dziewiarskim sznurek. Na końcach zawiesiłam drewniane koraliki, są lekkie, ale i tak mam ochotę bawić się nimi jak klik-klakami (można to jeszcze kupić na odpustach?)


kulki można sobie zawiązać:

a tu na ładnej tkaninie w kratkę, mąż obiecał coś uszyć z niej  dla mnie - trzymam go za słowo :-)


Dodatkowo zrobiłam z tych samych drewnianych korali bransoletkę makramową:


I jeszcze siłą rozpędu ponownie sięgnęłam po mój ulubiony brązowy szeroki rzemień i nałożyłam przekładki ceramiczne. Efekt mnie zaskoczył, pozytywnie.

 i kolażyk:

Co z tymi brązami? Ogólnie lubię, a szczególnie we wnętrzach. Uwielbiam drewniane podłogi, meble z drewna, ramy, różnego rodzaju figurki, rzeźby... Lubię brązowe tkaniny w bardzo różnych odcieniach, od jasnego po czekoladowe... Oczywiście jak mowa o czekoladzie, to lubię owszem, kakao też, a dzień bez kawy to dzień w którym chyba chora jestem :-)
Lubię naturalną skórę w torebkach czy butach, ale najchętniej odcień camel lub koniak.
Ubrania niekoniecznie, ale obrzydliwa nie jestem ;-)..

O, w takiej chatce mogłabym mieszkać (stoi w chorzowskim skansenie):

Ale bez takich współlokatorów:
Skubaniec z Ustronia



Chciałam jeszcze podziękować Fioletowej Żyrafie za wyróżnienie mnie nagrodą Liebster.
Honoratko, z całego serca dziękuję i odpowiadam na Twoje pytania. 
Nie będę nominować teraz kolejnych osób, może przy następnej okazji, czujcie się wszystkie wyróżnione!

  1. Kawa czy herbata? Przede wszystkim kawa, ale chętnie zieloną herbatkę lub czarną z cytrynką.
  2. Książka czy film? Pochłaniam książki, uwielbiam dobre filmy!
  3. Rower czy samochód? Samochód, bo daje mi wolność, a poza tym poruszam się najlepszym bo służbowym ;-). Rowerem już się boję jeździć...
  4. Lato czy zima? Wiosna :-). Ale jak mam wybierać to jednak lato.
  5. Psy czy koty? Wszystko co kudłate i daje się głaskać.
  6. Słodkie czy słone? Raczej słodkie.
  7. Miasto czy wieś? Wsi spokojna, wsi wesoła :-)
  8. Kupione czy zrobione? Gdybym miała takie możliwości to wszystko chciałabym robić sama!
  9. Góry czy morze? Góry uwielbiam (kiedyś po nich biegałam), ale mam tam teraz problemy z oddychaniem, morze chciałabym podziwiać każdego poranka.
  10. Oszczędność czy rozrzutność? Popadam ze skrajności w skrajność, ale zawsze mam na czarną godzinę.
  11. Spodnie czy sukienka? Jeansy przede wszystkim! Ale może być sukienka.


Jeśli dotrwałyście do końca to gratuluję :-)
Serdecznie Wam dziękuję za obecność, komentarze i motywację do dalszej pracy :-)

Trzymam kciuki za setkę w Kolorkach!!!

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...