Obserwatorzy

środa, 6 kwietnia 2016

Tulipany z foamiranu

Czołem Kochani!

Trzymajcie się mocno, bo dzisiaj będzie bardzo treściwie :-)
Kubki w dłoń, zapas prowiantu i... miłej lektury życzę!

******

W ramach relaksu i odskoczni od wszystkiego poszłam ponownie na warsztaty z Liną Shvets. I wiecie, tak sobie pomyślałam, że dziewczyna wiele dobrego zrobiła by w Polsce rozpowszechnić foamiran. W sklepach internetowych można go już kupić bez problemu. Jak grzyby po deszczu powstają blogi, które są poświęcone tylko tej technice. Niektóre osoby już po jednych warsztatach uczą innych... Foamiran jest namiętnie wykorzystywany przez scraperki - dziewczyny robią prześliczne kwiatuszki do kartek. Ja również bardzo polubiłam ten materiał.

Ostatnio na rynku pojawił się tzw. zimny foamiran, a właśnie z takiego miałyśmy robić kolejne kwiaty. A czym się różni od tego, który był do tej pory? Ano sposobem obróbki.

Wyglądają właściwie tak samo. Zimny ma lepsze właściwości rozciągania.
Do zimnego foamiranu nie używamy żelazek czy nagrzewnicy do formowania (z pewnym wyjątkiem), tylko palców. Aby na płatkach i liściach widoczne były nerwy używamy wszelkiego rodzaju odcisków i moldów. Zimny foamiran może z czasem się wygładzać, odciski mogą przestać być widoczne. Ten na ciepło trzyma dobrze.

Pokażę Wam co jest w moich zasobach odciskowych

odciski z zimnej porcelany, silikonu i twardego tworzywa

tę bazę robiłam sama ze specjalnej mieszanki używając liścia poisencji, wystarczy teraz tylko odcisnąć kawał zimnej porcelany i będzie można odciskać dwustronnie


te są świetne, profesjonalne, z twardego  tworzywa, ceny 18-25 zł

Zimny foamiran barwimy najlepiej suchymi pastelami. Najpierw rozcieramy je na nawilżanej chusteczce, a potem dajemy upust wyobraźni :-). Oczywiście można też malować bezpośrednio na piance, ale ja wolę ten delikatniejszy efekt.
Brzegi płatków można podgrzać zapalniczką - staną się cieńsze. Uwaga, łatwo jest je podpalić, dlatego warto poćwiczyć sobie na innym kawałku, lub po prostu dorobić więcej płatków. Na warsztatach najwięcej śmiechu wywołały przypalone płatki - jakby je ślimaki nadgryzły :-)
Nie używamy świeczek, bo zostawiają czarne ślady, chyba że na takim efekcie nam zależy :-)


******
Testowałam również nowy klej. Sekundowy, bardzo łatwo skleić sobie paluchy. Następnego dnia jeszcze zdrapywałam go ze skóry. Jedyna zaleta, że jest niewidoczny i mocno trzyma. Poza tym ma trochę drażniący zapach i nie wybacza pomyłek ;-). Gdyby ktoś szukał, tak wygląda:



Dotychczas do sklejania wszystkich elementów używałam kleju na gorąco, tutaj stosowałam oba.
Przy okazji muszę się pochwalić, że nabyłam świetny zestaw Dremela - cena była okazyjna i wreszcie mam idealny pistolet do kleju. Nie cieknie, jest precyzyjny, ergonomiczny, ma możliwość ustawienia dwóch temperatur i ma długi kabel. Same zalety. W zestawie było narzędzie grawerskie, ale o tym innym razem.
Ten pistolet (model 930) polecam z czystym sumieniem.



******
Pokażę kilka fotek z domowej produkcji na dowód, że kwiaty nie są prawdziwe :-)

wycięte płatki i liście przed obróbką:

widoczny odcisk:
 
a tu już pomalowane płatki:


******
Na warsztatach w ciągu trzech godzin zrobiłyśmy po trzy tulipany. Wydawało mi się, że pójdzie szybciej i łatwiej...

Co jest z czego:
Słupek z zimnej porcelany osadzony na drucie wyrobowym owiniętym zimnym foamiranem, potraktowanym żelazkiem żeby się lekko stopił i wygładził (wspomniany wyjątek).
W domu użyłam już taśmy florystycznej, słupki zrobiłam sama bo zimną porcelankę też potrafię zrobić :-)
Pręciki z foamiranu na ciepło. W domu robiłam z zimnego i uważam, że sprawdził się lepiej.
Płatki z zimnego foamiranu, barwione suchymi pastelami.
Liście z foamiranu ciepłego, barwione pastelami olejnymi.

Oto wszystkie moje kwiaty. Jak widać w domu nie próżnowałam, bo mam już taki bukiet:









Tulipanki bardzo mi się podobają, choć z foamiranowych kwiatów chyba róże najbardziej mnie zauroczyły. 

A co Wy myślicie o takich kwiatach?
Do niedawna uznawałam tylko żywe roślinki, w wazonie lub skrzynkach balkonowych. Teraz polubiłam również sztuczne, bo mnie zwyczajnie cieszą, że potrafię je zrobić :-). Najbardziej lubię etap barwienia.


Dla przypomnienia zobaczcie moje tulipany z krepiny:




******

Kto dotrwał do końca, może pytać o co chce ;-)


Dziękuję za wszystkie komentarze jakie pozostawiacie. Mimo pewnych problemów sprzętowych staram się również być u Was, choć często z opóźnieniem...
Życzę dużo słoneczka i pięknych wiosennych dni :-)
Pozdrawiam ciepło.

34 komentarze:

  1. O Matko, jakie to piękne! Cudowne, jak żywe! Masz talent Beatko. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem nimi zauroczona!!!!!!!!! Rewelacja! Cuda wianki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Beatko jesteś po prostu niesamowicie zdolna. Twoje tulipanki są jak żywe i w niczym nie ustepują tym z ogrodu. Masz talent w swoich łapkach. Dla mnie technika tworzenia takich wspaniałości jest nie do ogarnięcia. To zbyt skomplikowane i może zbyt artystyczne. Niestety nie posiadam takowych zdolności. Aż dech mi zaparło na widok Twojego przecudnego bukietu. Kto by pomyslał, że nie jest z żywych kwiatów. Tworzysz z foarminu piękne rzeczy i wspaniale, że przynosi Ci to tyle radości i satysfakcji. Kłaniam się nisko do ziemi. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Też jeszcze niedawno byłam fanką tylko żywych kwiatów. Ale okazuje się, że i sztuczne potrafią być piękne, nie być tandetne i wyglądać niemal jak żywe! Twój bukiet wygląda rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam szczerze,że o foamiranie jeszcze nie słyszałam i właśnie rozbudziłaś moją ciekawość,super sprawa! Tulipany jak żywe, pięknie wybarwione! Muszę spróbować !Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana,prawdziwe dzieło sztuki!Jestem w szoku ponownie, że można stworzyć takie cudne kwiaty!Trzeba się natrudzić,aby dostrzec że są nie prawdziwe! Są piękne i rewelacyjne! Bardzo mi się podoba ten bukiet kwiatów , jesteś mistrzynią ! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Beatko wiele nowego już nie powiem . Tulipanki są przepiękne , wyglądają w tym wazonie tak , jak byś dopiero co ścieła je z grządki. Bardzo fajne też informacje na temat foamiranu. Co prawda nie przewiduje póki co nauki w tej technice , ale jak by mi się odmieniło wiem gdzie szukać informacji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Do złudzenia przypominają żywe kwiaty! Jestem zachwycona efektem ale zdaję sobie sprawę, że to nie tylko zasługa wspaniałego materiału. Nadawanie odpowiedniego kształtu płatkom i listkom to prawdziwa sztuka - podziwiam więc Beatko Twoje umiejętności. Bukiet jest zjawiskowy! Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ cudne te tulipany! Normalnie padłam z wrażenia i nie mogę się podnieść. Wyglądają zupełnie jak żywe. Przepiękne! Chyba sobie Beatko u Ciebie zamówię cały bukiet i "posadzę" w ogrodzie. Ja się będę nimi cieszyć cały rok, a inni będą mi zazdrościć kwitnących tulipanów... we wrześniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Padłam z zachwytu. Śmiało możesz kwiaciarnię otwierać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie piękne kwiaty! były by dla mnie idealne, bo ja zawsze zapominam by swoje podlać lub wymienić wodę w wazonie! oj chciałabym takie mieć - podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajny post. Napewno się przydadzą inforormacje, które tu podałaś.
    Kwiaty jak żywe - śliczne!!!
    Ja mam nakupionej pianki, odcinki kleje i wszystko co trzeba - TYLKO CZASU BRAK!!!!!!!!! A tak chcę sobie popróbować!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale ładne. Nie mam czasu na czytanie całości więc nie wiem czy oba bukiety są robione czy jeden? Wyglądają jak prawdziwe. Na razie lecę, a poczytam w wolnej chwili. Piękne są.

    OdpowiedzUsuń
  14. a udowodnij, że to nie prawdziwe! ;-P

    fakt, nie nudzisz się
    ale takie warsztaty oprócz oczywistej nauki niosą ten aspekt socjalizujacy, który ja bardzo lubię :_)

    OdpowiedzUsuń
  15. Beatko one wyglądają jak żywe!
    cudna technika, ale jeszcze poczekamy z nauką:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdybyś nie powiedziała,że to sztuczne tulipany pomyślała bym,że żywe:)))cudne są:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się z poprzedniczką. Tulipany wyglądają jak prawdziwe. Wymieniła bym prawdziwe tulipany na takie Twoje sztuczne. Wspaniałe :)
    Pozdrawiam
    sart-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj kochana :) Uwielbiam czytać Twoje posty ;) Kwiaty wyszły Ci cudownie-jak żywe;)sama wybieram się na spotkanie z Liną,może nawet kiedyś się poznamy na warsztatach,ale obowiązki czasami mnie przerastają ;)Super opisałaś etap powstawania kwiatów z foamiranu.Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem zachwycona twoje tulipany wyglądają jak żywe podziwiam twój talent pozdrawiam cieplutko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. NIESAMOWITE, no jak żywe przecież! :) Można je mieć w wazonie cały rok, jaka to oszczędność :))) Żarty żartami, ale one naprawdę są wspaniałe, chylę czoła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny post , dziękuję za pomoc . Kupiłam piankę i powoli sie ucze przez neta

    OdpowiedzUsuń
  22. Tulipany jak żywe, na pierwszy rzut oka trudno uznać je za sztuczne:) A kolor łodyżek jest idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Beatko, tulipanki zrobiłaś wspaniałe, naprawdę szczerze podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. No to przymiotników mi brakuje :) Zachwycający bukiet, cudnie udało Ci się oddać wszystkie subtelności prawdziwych kwiatów - złudzenie jest niesamowite.
    Dremel robi bardzo dobry jakościowo sprzęt - w domu jest multiszlifierka - rewelacja :). Przynajmniej tak twierdzi Młody, bo mi nie pożycza.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. cudne, piękne, rewelacyjne....jak żywe!!!!szczękę zbieram....i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja nie wierzę, że to nie są prawdziwe tulipanki! ty nam tylko mydlisz oczy;)
    Przepiękne! pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Tulipany jak żywe, przepiękne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Tulipany jak żywe, przepiękne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Aż trudno uwierzyć, że one są sztuczne! Wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
  30. O, nareszcie na walorach bloggera znalazłam poważne podejście do kwiatów z foamiranu! (niech nie obrażają się na mnie miłośniki kartkowców - po prostu są dla mnie za proste)
    Urok i talent promieniuje! Zapraszam do siebie do dzielenia się opinią i krytyką)
    https://nikalexa.wordpress.com
    będę rada "gościć" Pani u siebie na stronie)))

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Gdzie można kupić formy do foamirany takie niebieskie. Ja do tej pory na naszym rynku spotykałam tylko te białe a one nie zawsze są najlepszej jakości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zapytać Linę Shvets na FB. Mam te moldy właśnie od Liny. Zgadzam się że te białe nie są tak dobre.

      Usuń

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...