sobota, 27 września 2014

Mały Budda, czyli oświecenie....

Witajcie Kochane :-)
Cieszę się ogromnie, że widzę kolejne nowe obserwatorki - witam Was serdecznie i zachęcam do pozostania na stałe :-)

Wrzesień się kończy, u Danusi trwa zabawa, a ja jak zwykle na ostatni moment.
Nie wiem co mi odbiło, kiedy wykonując parę czerwonych prac nie zgłosiłam ich do Cyklicznych Kolorków. Z jednej strony myślałam, że to jeszcze nie to, coś tam kręciłam nosem, że nie do końca udane, a z drugiej strony chciałam zrealizować pewien pomysł.
I bęc! Nie przewidziałam, że dopadnie mnie jakieś paskudne przeziębienie, że kręgosłup odmówi posłuszeństwa, że będę jak rozjechana przez dwa walce i jeden czołg...
Chciałam zrobić piękny naszyjnik, zamówione koraliki dotarły, nawlekłam je na nitki, zaczęłam wyplatać. A ponieważ jak zwykle działam wieczorem, to dopiero w świetle dziennym stwierdziłam, że ten czerwony jest bardziej różowy i Danusia wyśle mnie na drzewo, albo przypomni że różowy to był lipiec...
Wzięłam się za drugi naszyjnik, bardzo czerwony, ale szybko się zorientowałam, że koralików zabraknie mi w połowie... Bęc, po raz drugi...

W międzyczasie chodziłam po waszych blogach, podglądałam, a tam czerwono aż miło...
Któregoś dnia Milka zrobiła sympatycznego smoczusia ( wcale nie czerwonego!) i pokazała skąd pochodzi wzór. Z ciekawości zajrzałam w poszukiwaniu wzoru na róże i zatrzymałam się na pewnym obrazku. Nagle spłynęło na mnie oświecenie i już wiedziałam, że tym razem dostaniecie ode mnie coś zupełnie innego.
Wzór pochodzi z tej samej strony KLIK
Przy okazji dowiedziałam się, że holenderski jest całkiem zjadliwy: Ogen, neus en mond to oczy, nos i usta - jakie to proste, prawda? ;-)

Znalazłam kawałek czerwonej tekturki, złotą nitkę. Igłę obwiązałam kawałkiem papierowej chusteczki, okleiłam taśmą, a na końcu umieściłam nakrętkę i tak przystąpiłam do dziurkowania :-)
Haftując pewnie popełniłam parę błędów, ale uznałam że całość wygląda dobrze, a może wyglądać jeszcze lepiej.
W pokoju Pawełka znalazłam czerwoną zadrukowaną folię piankową (nabytą w Biedronce). Przykleiłam do niej wyhaftowany obrazek.
Wzory nadruku poprawiłam złotą konturową farbą. I oczywiście nie mogłam się powstrzymać od dodania w narożnikach moich ukochanych farb Pebeo Prisme Fantasy.
 Oto moje czerwone dziełko :-) 




a tu coś mnie podkusiło i nałożyłam filtr HDR i mam wrażenie, że to zdjęcie najlepiej oddaje rzeczywistość - czerwony wcale nie jest łatwy w fotografowaniu:



Prawie zapomniałam!
Czerwony to kolor, który zaraz po czarnym bardzo lubię. Odkąd pamiętam zawsze miałam czerwone buty. Proszę męża by mi przypominał w sklepie, że mam nie kupować szóstej pary :-)
Mam swoją ulubioną czerwoną torebkę (i drugą mniej), i cudowną piękną jak marzenie skórzaną kurtkę :-)
Oczywiście kocham czerwone róże, muszę mieć czerwony lakier do paznokci i czerwony portfel :-)


Danusia, coś Ty ze mną zrobiła! Piszę za dużo!

Na koniec jeszcze kolejne przykłady z nauki rysunku. Mam sporo podręczników, ale moim najbardziej ulubionym jest Nauka rysunku. Uczę się od polskich Mistrzów Ernesta Zawady.
Rysunki wykonane sangwiną. Pomyślałam, że te rude brązy to też jakaś odmiana czerwieni więc pasują :-)





 Serdecznie Wam dziękuję za odwiedziny i pozostawienie komentarza! Każde Wasze słowo jest na wagę złota :-)




niedziela, 21 września 2014

Na przekór jesieni...

Witajcie Moje Kochane!

Sobota powitała nas deszczem. Wszystkie moje plany runęły...
Niedzielny poranek był pochmurny, ale na szczęście już nieśmiało wychodzi słoneczko, więc szybko hyc na balkon i trochę fotek zrobiłam.
Lubię jesienne kolory, ale nie chcę by jesień już przychodziła.
Kasia ostatnio zaserwowała super palemkę, więc pomyślałam, że może to jest sposób  :-)
W takim razie ja zaklinam pogodę żonkilami.
Bukiet zrobiony z osikowych płatków, z małym dodatkiem suszonej trawy i świeżo ściętej (wyrosła w balkonowej skrzynce- wiedziałam że się przyda ;-))

Wybaczcie dzisiaj będzie krótko, męczy mnie przeziębienie, a to zdarza mi się rzadko...





A właściwie to mały dodatek jeszcze :-)
Oto kolczyki, które wrzucam do kategorii "Musiałam..."
Kolczyki Yafa (projekt Penny Dixon), które chciałam zrobić dokładnie rok temu. Wtedy to w magazynie Beadwork na okłądce zobaczyłam przecudne kolczyki w różnych kolorach. Niestety bardzo się rozczarowałam, ponieważ koraliki o wdzięcznej nazwie Rose Petals były wówczas nieosiągalne w Polsce. Pojawiły się kilka miesięcy temu w bogatej kolorystyce. Tu kolejne rozczarowanie. Są nierównomiernie pokrywane - ich kształt jest wklęsło-wypukły i niestety raczej nie trafimy tak, że ten sam kolor znajduje się z tej samej strony, w związku z tym wymieszałam dwa kolory i tak chociaż nie do końca jestem zadowolona z efektu, to jednak podobają mi się... tylko nie wiem do czego je zakładać :-)



Pozdrawiam Was serdecznie. Dziękuję za każde pozostawione słówko!
Dbajcie o siebie, bo pogoda zdradliwa i wirusy tylko czyhają by nas dopaść :-)

niedziela, 14 września 2014

Weekendowy trening

Witajcie Moje Kochane :-)
Cieszę się, że do listy obserwatorów dołączyły kolejne wspaniałe kobietki :-)

Obijam się na blogu, zupełnie niechcący. Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego spadły na mnie dodatkowe zajęcia i obowiązki - czuję się tak jakbym to ja powędrowała z plecakiem do szkoły :-)
A skoro już o nauce mowa, to i ja postanowiłam poszerzyć horyzonty i poznać kolejne nowe techniki. Są rzeczy, za które się nie zabiorę na zasadzie "nie, bo nie", a są i takie że jak nie spróbuję to nie zaznam spokoju :-)
Ostatnio robiłam kilka podejść do papierowej wikliny. Na razie przegrywam i nie wiem dlaczego, bo chęci są, rurki też, a plecenie nie wychodzi...
Jakieś dziesięć lat temu próbowałam robić kwiatki z bibuły. Teraz, dzięki Agnieszce z bloga http://moje-drugie.blogspot.com/ przypomniałam sobie o tym :-). Kto jeszcze nie zna bloga Agi, to radzę w te pędy biec i napawać oczy tymi cudami! Jestem pod ogromnym wrażeniem pięknych kompozycji i umiejętności dobierania kolorów i dodatków.
U profesor Danuty  znalazłam całe mnóstwo inspirujących pomysłów i tutoriali, pośród których każdy znajdzie coś dla siebie. Danusiu, wierzę, że niebawem to i kursem na zimną porcelanę się podzielisz :-)

I tak moje Drogie, z racji wykasowanych zdjęć moich prac biżuteryjnych, postanowiłam zrobić coś innego, coś co jest wybitnie niedoskonałe, ale nad czym mam zamiar jeszcze popracować. Wykorzystałam to co było w domu, bez zbędnych inwestycji w kolejne materiały. Połączyłam wiedzę z dwóch kursów od Agnieszki i od Danutki:
http://danutka38.blogspot.com/2013/09/jak-zrobic-obrazek-ramke-z-papieru-i.html
http://moje-drugie.blogspot.com/2014/03/roze-paczki-gaazki-kurs.html





chyba kokardka wyszła najlepiej :-)

Pokażę Wam jeszcze pewien komplecik malowany. Bransoletka z wykorzystaniem splotu makramowego i naszyjnik zawieszony na kilku sznurkach poprzeplatanych koralikami. Otóż ten naszyjnik wymaga przerobienia, bo zamiast sznurków coś muszę wypleść - takie życzenie, cóż zrobić :-)






 Ten post jest bardzo czerwony, w sumie mogłabym go zgłosić do wrześniowej zabawy w Cykliczne Kolorki, ale nie... mam zamiar zrobić jeszcze coś czerwonego :-)



No dobrze, żeby nie było tak czerwono, to macie jeszcze Ryśka - rysunek wykonany na podstawie okładki z filmu "Skazany na bluesa"

Wiem, że tym razem parę słów krytyki by się należało (szczególnie od autorek tutoriali :-)),
ale i tak będzie mi miło jeśli zechcecie uraczyć mnie komentarzem.
Za każde słówko serdecznie dziękuję.
Buziaki na cały tydzień :-)

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...