Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 lutego 2018

Tulipanowa łączka

Czołem Kochani!

Rozejrzałam się wkoło i aż się za głowę złapałam ileż rzeczy mam do sfotografowania i opisania!

Jakoś spróbuję to powoli ogarnąć, bo wiem że już dawno nie było chociażby kwiatów z foamiranu, a przecież na mojej toaletce stoi przepiękny bukiet, którego nie pokazywałam... zresztą toaletką też jeszcze się nie pochwaliłam, ale to temat na bardzo specjalny post.

Dzisiaj będą kwiaty, ale nie z foamiranu.

 I


Tak się zastanawiam czy to był spontan czy nie, bo torbę bawełnianą miałam już od dawna i tylko powtarzałam "muszę ją ozdobić, muszę ją ozdobić".... i tak minęło ileś tam miesięcy....
Któregoś dnia porządkowałam swoje farby i preparaty do dekupażu, stwierdzając że większość z nich nie zdążyła wyschnąć. I... same już wiecie co było dalej... dalej było przeszukiwanie stosu serwetek z odpowiednim motywem!





Wychodząc naprzeciw ustawie i ekologom dumnie będę paradować z moją nową starą torbą wielokrotnego użytku na której wyrosła łąka tulipanów;-).

Przyszyłam ręcznie bawełnianą koronkę, a następnie zrobiłam szydełkowy łańcuszek na którego końcach umieściłam howlitowe koraliki nawiązujące kolorem do tulpianów.

I tak oto przestanę się wstydzić, że ja prawieszystkopotrafiąca, paradowałam z "gołą" torbą. Teraz będę się chwalić, że zdekupażowałam, przyszyłam wyszydełkowałam :-)




******

A skoro dziś Tłusty Czwartek, to znalazłam dla Was pączki:
Znalezione obrazy dla zapytania pączkom mówimy nie
Grafika: https://animowane-gify.pl/pobierz_Rozmowapaczkow_1379


Pozdrawiam serdecznie :-)

wtorek, 16 sierpnia 2016

Nosił dzban razy kilka...

Czołem Kochani!

Bardzo dziękuję za mnóstwo ciepłych słów pod adresem obrazu mojego męża. Jest szansa, że się chłopak zbierze i znowu zacznie malować, czego bardzo bym chciała bo ten obraz owszem jest piękny, ale M. potrafi jeszcze lepiej!

******

A ja przychodzę dzisiaj z pracą deku.
Jakoś nie pomyślałam, żeby moje słoneczniki zgłosić równocześnie do wakacyjnego tematu u Reni i Justynki, ale nic się nie stało, bo akurat mam do przemalowania to i owo. Jakiś czas temu zakupiłam za połowę ceny trochę osłonek, tackę i dzbanek. Jakość niestety niezbyt dobra. Papier brzydko doklejony, a co gorsza zarówno osłonki jak i dzbanek przeciekały, papier szybko przemókł i się odbarwił. Wszystko pójdzie do przeróbki. A zaczęłam od dzbanka. Nie zrobiłam zdjęcia przed, ale jak wyglądał możecie zobaczyć tutaj.

Banerek do zabawy:
https://reanja1.blogspot.com/2016/07/wakacyjne-decoupage.html

Napaćkałam, ale mnie się podoba :-). Najpierw przemalowałam na brązowo farbą kredową, potem na kolor biszkoptowy i zrobiłam przetarcia. Reliefy grubą pastą strukturalną. Przykleiłam motywy serwetkowe. Ale żeby było mało, to podmalowałam kwiatki farbami olejnymi. Czas, który zaoszczędziłam na schnięciu farb kredowych zmarnowałam właśnie przy kwiatkach - farby olejne schną długo...
Całość prezentuje się tak:




Deku to nie jest moja najmocniejsza strona, ale czasem mnie korci coś przemalować i okleić, mam sporo satysfakcji widząc jak przedmioty się zmieniają.


A przy okazji pokażę jeszcze jedną prostą osłonkę, którą niedawno przemalowałam:



Rok musiała czekać, bo jej siostra dostąpiła tego zaszczytu już w ubiegłym roku:



Jest fajnie, moje truskawki ponownie zakwitły :-)

******
To dzisiaj na tyle, idę dziergać moją (o)błędną mochilę ;-)
Rany, nie wiedziałam, że to takie trudne :-) Postanowiłam jednak skończyć mimo wszystko...

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej pogody na te ostatnie tygodnie wakacji :-)

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Słoneczniki

Czołem Kochani!

W przerwie pomiędzy wyjazdami, zupełnie nieoczekiwanie wykonałam Kwiatki dla Agatki, czyli słoneczniki na Sierpniowe wyzwanie kwiatowe.

Banerek do zabawy:


Osłonka początkowo miała trochę inaczej wyglądać, ale nie znalazłam serwetki, która by mi pasowała do turkusowego koszyczka, który miał otulać osłonkę.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo w moim zbiorze serwetek natrafiłam przy okazji na słoneczniki i w ten sposób powstała taka prościutka praca deku:




Po lewej osłonka czekająca na przemalowanie:


Pomiędzy słonecznikami nakleiłam akrylowe pastylki, które jakiś czas temu dostałam od Danusi, a dopiero teraz znalazłam dla nich zastosowanie.

******
 Muszę Wam pokazać coś absolutnie pięknego!
Mój Mąż ma talent, tylko nie wiem dlaczego go nie wykorzystuje.
W ubiegłym tygodniu byliśmy w Głuchołazach  w jego rodzinnym domu. Tam na ścianie wisi wykonana przez niego kopia obrazu rosyjskiego malarza Ilji Riepina (fragment "Protodiakon")


Pięknie, prawda?
Reszta obrazów rozlazła się po świecie...

******
Dzisiaj post ekspresowy, ale czy ktoś ma ochotę na dłuższe wywody w ten letni czas?
Korzystajcie ze słońca i długich dni.
Pozdrawiam serdecznie :-)

środa, 30 września 2015

Chustecznik, czyli druga szansa...

Czołem Kochani!

Muszę się dzisiaj sprężać,  jutro jadę do Warszawy i muszę się troszkę przygotować do spotkania, więc czasu na rozpisywanie nie mam.
Jest ostatni dzień miesiąca i postanowiłam dać sobie drugą szansę by tym razem zdążyć...
Pracę, którą pokażę, zrobiłam już w ubiegłym miesiącu i miałam ją zgłosić do Wspólnej nauki deku, gdzie w zadaniu 6 ćwiczyłyśmy szablony.
Teraz przyszła pora na zadanie 7, czyli przecieranie.



Tak się składa, że moja praca "szablonowa" pasuje również pod przecierki.
Do pomalowania chustecznika użyłam kredowych farb Vintage. Miałam okazję chwalić je przy okazji chociażby szafki na klucze czy pudełek po rafaello.

Szybko wysychają, ładnie kryją. Podoba mi się efekt przecierania, choć jednak spękania w deku to coś co lubię zdecydowanie bardziej! Tu zachowałam umiar pod każdym względem, a chustecznik jest w codziennym użyciu i nikomu by już nawet nie przyszło do głowy by nie wkładać tam nowego opakowania chusteczek, a te schodzą u nas jak woda...







Reniu, Justynko, nie zawsze nadążam za wszelkimi zadaniami, ale jednak próbuję lekcje odrabiać. 
Wkładacie dużo czasu i pracy w organizację zabawy i wspólnej nauki i bardzo to doceniam!


To na dzisiaj wszystko :-)

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze pod ostatnimi postami. 
Serdecznie pozdrawiam i życzę jeszcze sporo słoneczka i ciepłych dni tej jesieni.








środa, 5 sierpnia 2015

Szafka na klucze dla Moniki

Witajcie Kochani!

Monika nie tylko wyleguje się na hamaku, ale w międzyczasie tworzy piękne rzeczy, które możecie podziwiać na jej blogu tutaj: http://monikanahamaku.blogspot.com/
 Ponieważ jej blog ma już dwa latka, Monika zaproponowała bardzo ciekawą zabawę w "Wirtualny prezent da Moniki". Zasady (kto jeszcze nie zna) można poznać klikając w poniższy banerek.




Mój prezent dla Moniki powstawał etapami. Trochę obawiałam się, że nie zdążę, ale dałam radę :-)
Od dawna miałam ochotę na wykonanie szafeczki na klucze, ale jakoś tak zawsze odkładałam na później. Aż tu nagle na blogu Stonogi,jednym z moich ulubionych, Ania Korszewska pokazała taką szafkę wymalowaną farbami kredowymi Vintage Daily Art.
I to właśnie moja ciekawość do tych farb spowodowała, że wreszcie pomysł na szafkę się skrystalizował. Mam po prostu słabość do różnych farb :-)
Zakupiłam kilka kolorów, najpierw wypróbowałam różne zestawienia, a ostatecznie mój wybór padł na kolory: Bisque i Charcoal Black. Farby bardzo dobrze i szybko kryją, równie szybko wysychają. Zauważyłam, że nałożeniem grubszej warstwy można uzyskać podobny efekt do tego jaki jest przy spękaczach jednoskładnikowych, ale nie próbowałam tego robić na całej powierzchni bo chciałam zrobić przecierki, a nie spękania :-)

Cała szafka pomalowana grafitową czernią i wykończona lakierem One Touch - wykończenie staje się w dotyku jakby welurowe, aż ma się ochotę głaskać ;-). Nie przesadzałam z ilością warstw pamiętna moich czerwonych świeczników z zaciekami...
Drzwiczki zostały przetarte papierem ściernym. Nakleiłam papier ryżowy z pięknym motywem. Całość pomalowałam zwykłym lakierem.

I tu chciałam wypełnić dół kwiatami, ale nie miałam kwiatów w odpowiednim kolorze. Już prawie miałam zamawiać, ale nagle mnie oświeciło :-). Tak, od razu widać, że moje doświadczenie scrapkowe jest nikłe, bo normalnie od razu bym na to wpadła! Białe kwiatki wystarczyło pokolorować :-). Listki też!
I oto w pełnej krasie wreszcie pokazuję wirtualny prezent dla Moniki. Ciekawe czy jej przypadnie do gustu?





zaglądamy do środka:

hmmm... jaszczurka mi tu wpełzła...

lubię przecierki,
lampionu co prawda nie robiłam, ale chciał fotkę z szafką...no to ma ;-)


Moniko, miłego świętowania!

A Wam moi mili, jak zwykle dziękuję za wszelkie komentarze
i słowa wsparcia.
Mam jeszcze sporo do zrobienia, więc zmykam...

Dbajcie o siebie :-)
Buziaki :-)




poniedziałek, 27 lipca 2015

To było wyzwanie!

Czołem Kochani!
Jak Wam upływa ten letni czas? Rozpuszczacie się czy chłoniecie każdy promień słońca? A może dopadły was burze?

Opowiem Wam dzisiaj o moim największym wyzwaniu o imieniu Danuta :-)
Danusia miała urodzinki 26 lipca, paczuszka dotarła, więc pokazuję.
W ramach urodzinowej wymianki u Hubki, jak do tej pory, jakoś sobie radziłam. Dziewczyny dostawały ode mnie biżuterię, przydasie i słodycze. A tu proszę, ten jeden jedyny raz biżuteria nie wchodziła w grę...

I co teraz?!
Żeby tego było mało, Danusia przepięknie haftuje, więc i z haftem krzyżykowym odpuściłam. Chciałam zrobić haft z koralików, ale okazało się że moje zamówienie nie może być zrealizowane. Oj, miałam o czym myśleć...
I wymyśliłam.
 
Zacznę od kartki urodzinowej.
 
Danusia większość czasu spędza w domu, jest niczym ptaszek w klatce, stąd też ten motyw na kartce - zdrówka Kochana!!!

Najpierw zabrałam się za tacę. W końcu taca przydaje się zawsze, czy to na filiżanki czy to na owoce, albo tak jak u mnie to bywa na aktualną robótkę - łatwiej się przemieszczać :-)
Tacę pomalowałam brązową farbą, nałożyłam spękacz, a potem pomalowałam farbą białym antykiem. Na tacy wyrosły maki, z drugiej strony też.
Hmm, z tymi makami to trafiłam w banerek urodzinowy Danusi...



Mimo wszystko chciałam zrobić coś biżuteryjnego. Powstał więc motylek Cymothoe hobarti wg wzoru Nicoli Tedman z koralików Toho 11/0 i cienkiego drucika.



Motylka umieściłam w rameczce dopasowanej do tacy. Ramka dała mi nieźle popalić - musiałam ją nawet przemalowywać, a tło zmieniałam kilka razy... Trochę to trwało zanim uznałam, że w takiej wersji podoba mi się bardzo. Dwie prace deku plus koraliki zajęło mi ładnych parę dni, ciągle coś trzeba było robić, nakładać kolejne warstwy... choć moje malowane kaboszony też wymagają czasu na schnięcie (2-3 dni) to jednak absorbują godziny głównie podczas pierwszego dnia malowania, a potem to już w zależności od wykończenia.


 

Do paczuszki dołożyłam książkę z ślicznymi wzorami do haftu krzyżykowego (borderki idealne do serwetek lub na zakładki) - wierzę, że się przydadzą.
Trochę papierów czerpanych i małych z nadrukami, jak zwykle coś zapachowego - wiśniowa świeca i coś słodkiego.

 


Danusiu, jeszcze raz wszystkiego najlepszego!
 
A przy okazji, Danusia na swoim blogu ogłosiła Candy urodzinowe:
 
Przypominam również, że jeszcze do 31 lipca możecie wziąć udział w moim Candy, które nazwałam Urodzinowym Hyde Parkiem.
 
http://byranya.blogspot.com/2015/06/urodzinowy-hyde-park.html
 
 
Dziękuję wszystkim, którzy odważyli się na wzięcie udziału i dorzucili parę słów od siebie, choć myślałam że będzie większa otwartość w tym co macie do powiedzenia :-)
 
A tak a propos czegoś do powiedzenia, w RMFce mają gorącą sekretarkę :-). Bardzo spodobało mi się nagranie: "rozstałem się z Poniedziałkiem, dzisiaj spotykam się z Wtorkiem, ale już marzy mi się Piątek". O tak, trzeba umieć czerpać z życia ;-)
Ja też powoli rozstaję się z dzisiejszym poniedziałkiem, ale marzę o Urlopie, dłuuuugim!

Muszę zregenerować siły, podreperować to i owo, a w sierpniu w II połowie czeka mnie szpital, oby obeszło się bez większych problemów :-(
 
A jak na razie działam, działam, działam... całe mnóstwo rzeczy do pokazania :-)
 
No to spadam, a Wam dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze!
Buziaki!

czwartek, 2 lipca 2015

Spękałam... nawet dwa razy...

Czołem Kochani!

Czasem tak jest, że wszystko idzie pięknie i gładko, a potem wielkie BUM i cała robota idzie w diabły... Czasem wiemy jak coś naprawić, a często dopiero szukamy odpowiedzi.

I tak było z kuchenną deseczką - ach, jaka byłam z niej dumna! Zrobiłam przetarcia, użyłam stempelków, zrobiłam spękania... fajnie było, ale po raz pierwszy robiłam spękania... nie wiedziałam, że przy dwuskładnikowym spękaczu (Pentart) trzeba użyć lakieru rozpuszczalnikowego, więc przy pierwszej próbie z lakierem akrylowym wpadłam w panikę! Zaczął się warzyć. Myślałam, że coś z nim nie tak, więc spróbowałam werniksu z klejem - to samo! I dopiero wtedy się dowiedziałam, że muszę kupić inny lakier... ale już wiem, że do doskonałości mu daleko, bo zostawia żółty odcień. W tym przypadku na szczęście ma to mniejsze znaczenie, bo użyta farba to biel antyczna, całość dobrze współgra. Tyle tylko, że zwarzone warstwy szlifowałam, a nie do końca mi się udało zrobić to równo - musiałabym wszystko zedrzeć lub malować od nowa.

Następnie dorwałam się do słoika po kawie - tym razem poszło gładko. Moja druga próba ze spękaczem dwuskładnikowym jest już dużo lepsza. 
 Do mistrzostwa jeszcze daleko, ale kolejne ćwiczenia będą!


obie strony minimalnie się różnią:



słoiczek po kawie i na kawę albo co inksze ;-)

i razem:

 
Tak się dobrze składa, że w lipcu wspólnie uczymy się spękań dwuskładnikowych. Wyrwałam się przed orkiestrę, sama coś tam pokombinowałam, ale zgłębię temat, poczytam co i jak i wierzę, że z kolejnych prac będę zadowolona w pełni.

 
Z przyjemnością zgłaszam prace tutaj:



Przy okazji pokazuję kartkę i medalion które przygotowałam dla Wiki z okazji urodzin.





Przypominam również o świętowaniu drugich urodzin
mojego bloga. Zapraszam wszystkich chętnych.


Dziękuję za wszystkie komentarze. Cieszę się, że do mnie zaglądacie :-)

 
Serdecznie pozdrawiam i do kolejnego postu :-)

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...