Czołem Kochani!
Zastanawiałam się czy te moje marne wygibasy pokazać, ale przecież mnie nie zjecie :-)
Zainspirowałam się wisiorkiem pokazanym w Twórczych Inspiracjach, wiecie jak to jest - czasem człowiek musi inaczej się udusi... Zatem żeby się nie udusić postanowiłam spróbować.
Punktem wyjścia była pastylka kamyka bawole oko. Zerkając na instrukcję coś tam wykombinowałam po swojemu zawijając drut na korku i kredce... Brak odpowiednich narzędzi nie pomagał, drut jest z lekka pokaleczony.
Mimo wszystko postanowiłam dorobić do wisiorka naszyjnik z koralików oraz z sieczki granatów.
Wszystko wskazuje na to, że wyszło nieźle bo mój znajomy w pierwszych minutach spotkania bardzo pochwalił, a potem zrobił wielkie oczy że to nie srebro i że sama zrobiłam :-).
Idąc za ciosem podjęłam drugą próbę. Tym razem wykorzystałam kamyczek, który dostałam od Greenfrog.
I wiecie co? Bardzo lubię oba naszyjniki! Pewnie za jakiś czas nie będę mogła na nie spojrzeć, ale jak na razie noszę chętnie, cieszą mnie i motywują by poćwiczyć kolejne wygibaski :-)
Na koniec chciałam Wam jeszcze powiedzieć, że przy pomocy Anny Piłat zamierzam popracować nad wizerunkiem bloga. Nie zdziwcie się, że będzie on się zmieniał w najbliższym czasie dość często. Będę ćwiczyć na żywym organizmie.
Mam nadzieję, że po wdrożeniu wiedzy z lekcji będę zadowolona z metamorfozy.
Liczę również na Wasze uwagi.
Liczę również na Wasze uwagi.
Serdecznie pozdrawiam!
Życzę dużo słoneczka :-)



