Sobota powitała nas deszczem. Wszystkie moje plany runęły...
Niedzielny poranek był pochmurny, ale na szczęście już nieśmiało wychodzi słoneczko, więc szybko hyc na balkon i trochę fotek zrobiłam.
Lubię jesienne kolory, ale nie chcę by jesień już przychodziła.
Kasia ostatnio zaserwowała super palemkę, więc pomyślałam, że może to jest sposób :-)
W takim razie ja zaklinam pogodę żonkilami.
Bukiet zrobiony z osikowych płatków, z małym dodatkiem suszonej trawy i świeżo ściętej (wyrosła w balkonowej skrzynce- wiedziałam że się przyda ;-))
Wybaczcie dzisiaj będzie krótko, męczy mnie przeziębienie, a to zdarza mi się rzadko...
A właściwie to mały dodatek jeszcze :-)
Oto kolczyki, które wrzucam do kategorii "Musiałam..."
Kolczyki Yafa (projekt Penny Dixon), które chciałam zrobić dokładnie rok temu. Wtedy to w magazynie Beadwork na okłądce zobaczyłam przecudne kolczyki w różnych kolorach. Niestety bardzo się rozczarowałam, ponieważ koraliki o wdzięcznej nazwie Rose Petals były wówczas nieosiągalne w Polsce. Pojawiły się kilka miesięcy temu w bogatej kolorystyce. Tu kolejne rozczarowanie. Są nierównomiernie pokrywane - ich kształt jest wklęsło-wypukły i niestety raczej nie trafimy tak, że ten sam kolor znajduje się z tej samej strony, w związku z tym wymieszałam dwa kolory i tak chociaż nie do końca jestem zadowolona z efektu, to jednak podobają mi się... tylko nie wiem do czego je zakładać :-)
Pozdrawiam Was serdecznie. Dziękuję za każde pozostawione słówko!
Dbajcie o siebie, bo pogoda zdradliwa i wirusy tylko czyhają by nas dopaść :-)



