Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamotka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamotka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 października 2014

Pora na brąz!

Witajcie Kochane!

Pewnie nie będzie chciało się Wam już oglądać i czytać, a co dopiero komentować, ale trudno - może przynajmniej potomnym zostawię jakiś ślad po sobie :-)
Zabawa u Danutki rozpędza się niczym Pendolino we Włoszech
(w Polsce się przekonamy niebawem:-)).
W październikowych brązach jest już niemal 70 prac. Strasznie jestem ciekawa do jakiej liczby dojdziemy.


Mariwon wymyśliła brązy, w pierwszej chwili jak zwykle powiedziałam OK. Potem już było tylko gorzej, nie leżały mi te kolorki i już... Ale przewertowałam swojego bloga by sprawdzić jak mi szło do tej pory z tym kolorem - wiecie, starsza pani już ze mnie  (moja koleżanka tak mnie nazywa), trochę zapomniałam co zrobiłam ;-)

Znalazłam rzemieniową Jesienną sówkę i dwie inne z grubego rzemienia, Cappuccino, russian spiral i jeszcze kilka innych, znaczy nie jest tak źle..
Dla przypomnienia kilka wcześniejszych prac w kolażyku:


Zajęta byłam w tym miesiącu różnymi pracami, ale to już najwyższa pora by pokazać co mi się udało zrobić na Cykliczne Kolorki.
Kupiłam włóczkę Alize Diva Batik Design w kolorze 1815, czyli ecru, beż i jasny brąz (nie ma tu białego!). Trochę się rozczarowałam, bo myślałam, że jednak trochę więcej tego brązu będzie, ale mam nadzieję że Danutka zaakceptuje moje wytwory, jak również pomysłodawczyni brązów, znaczy Mariwon. Liczę na Wasze dobre serduszka. Ale, żeby pokazać swoje starania powiem co zrobiłam. Wzięłam kawałek ekozamszu w kolorze apetycznej czekolady, zmarszczyłam koralikami i zrobiłam tunel, przez który przeciągnęłam ukręcony na młynku dziewiarskim sznurek. Na końcach zawiesiłam drewniane koraliki, są lekkie, ale i tak mam ochotę bawić się nimi jak klik-klakami (można to jeszcze kupić na odpustach?)


kulki można sobie zawiązać:

a tu na ładnej tkaninie w kratkę, mąż obiecał coś uszyć z niej  dla mnie - trzymam go za słowo :-)


Dodatkowo zrobiłam z tych samych drewnianych korali bransoletkę makramową:


I jeszcze siłą rozpędu ponownie sięgnęłam po mój ulubiony brązowy szeroki rzemień i nałożyłam przekładki ceramiczne. Efekt mnie zaskoczył, pozytywnie.

 i kolażyk:

Co z tymi brązami? Ogólnie lubię, a szczególnie we wnętrzach. Uwielbiam drewniane podłogi, meble z drewna, ramy, różnego rodzaju figurki, rzeźby... Lubię brązowe tkaniny w bardzo różnych odcieniach, od jasnego po czekoladowe... Oczywiście jak mowa o czekoladzie, to lubię owszem, kakao też, a dzień bez kawy to dzień w którym chyba chora jestem :-)
Lubię naturalną skórę w torebkach czy butach, ale najchętniej odcień camel lub koniak.
Ubrania niekoniecznie, ale obrzydliwa nie jestem ;-)..

O, w takiej chatce mogłabym mieszkać (stoi w chorzowskim skansenie):

Ale bez takich współlokatorów:
Skubaniec z Ustronia



Chciałam jeszcze podziękować Fioletowej Żyrafie za wyróżnienie mnie nagrodą Liebster.
Honoratko, z całego serca dziękuję i odpowiadam na Twoje pytania. 
Nie będę nominować teraz kolejnych osób, może przy następnej okazji, czujcie się wszystkie wyróżnione!

  1. Kawa czy herbata? Przede wszystkim kawa, ale chętnie zieloną herbatkę lub czarną z cytrynką.
  2. Książka czy film? Pochłaniam książki, uwielbiam dobre filmy!
  3. Rower czy samochód? Samochód, bo daje mi wolność, a poza tym poruszam się najlepszym bo służbowym ;-). Rowerem już się boję jeździć...
  4. Lato czy zima? Wiosna :-). Ale jak mam wybierać to jednak lato.
  5. Psy czy koty? Wszystko co kudłate i daje się głaskać.
  6. Słodkie czy słone? Raczej słodkie.
  7. Miasto czy wieś? Wsi spokojna, wsi wesoła :-)
  8. Kupione czy zrobione? Gdybym miała takie możliwości to wszystko chciałabym robić sama!
  9. Góry czy morze? Góry uwielbiam (kiedyś po nich biegałam), ale mam tam teraz problemy z oddychaniem, morze chciałabym podziwiać każdego poranka.
  10. Oszczędność czy rozrzutność? Popadam ze skrajności w skrajność, ale zawsze mam na czarną godzinę.
  11. Spodnie czy sukienka? Jeansy przede wszystkim! Ale może być sukienka.


Jeśli dotrwałyście do końca to gratuluję :-)
Serdecznie Wam dziękuję za obecność, komentarze i motywację do dalszej pracy :-)

Trzymam kciuki za setkę w Kolorkach!!!

sobota, 11 stycznia 2014

Alize z kokardką

Nie czekam na zimę, nie tęsknię za nią... Zwierzę ze mnie ciepłolubne, więc jeśli nie muszę się składać
z warstw jak ogr czy cebula jest mi akurat!
Lubię jednak jak coś otula mi szyję oprócz ulubionego zapachu. Golf, szal, apaszka to stare sposoby, a niedawno odkryte zamotki zdobyły właśnie moje łaski. Pierwszy zamotek był bardziej naszyjnikowaty, ale na tyle mi się spodobał, że zaplanowałam kolejne.
Brąz i niebieski - byłam ciekawa tego zestawienia i na szczęście nie rozczarowałam się.
Nie chciałam powielać poprzedniego wzoru, więc ten zamotek po pierwsze miał być bardziej golfiasty. Tym razem tunel zszyłam z mięciutkiego ekozamszu i dorobiłam kokardkową broszkę. Przez tunel przeciągnęłam ukręcony sznurek (jeden kawałek ze 100 gramowej włóczki).  Ładnie przylega do szyi, ale oczywiście nie za mocno, bo przecież musi przejść przez głowę :-). Sznurki zakończyłam modułowymi koralikami.








I jeszcze mały dodatek na cztery ręce ;-)

Zrobiłam pierwszą przymiarkę do naszyjnika makramowego wg samouczka Ani. Użyłam sznurka 1 mm, powinien być jednak grubszy, dlatego dla usztywnienia formy wplotłam fasetowane kulki. Jako zawieszkę użyłam witrażowego serducha, które zrobił mój wówczas 6-letni syn na warsztatach. Przez półtora roku nosiłam ze sobą to wspaniałe serce przekładając z torebki do torebki. Teraz znalazło swoje miejsce w naszyjniku. Nasza wspólna praca, może ciut niedoskonała, ale to przecież dzieło mamy i syna i dlatego się chwalimy ;-)


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Zamotałam się...

Dzisiaj prezentuję coś nowego w moim wydaniu. Chodziło za mną od dłuższego czasu i wychodziło :-)
W ruch poszedł młynek dziewiarski i włóczka Alize - zużyłam cały motek 100g.

Najpierw próbowałam zamotany sznurek zapleść w warkocz, potem zrobiłam łańcuch (tak jak na szydełku tyle że na palcach). Jednak ciągle coś mi nie pasowało - zamotek miał pasować do szarej bluzki i wypełniać dekolt. Ostatecznie okazało się, że zwykłe przeciągnięcie przez tunel zrobiony na szydełku dało efekt jakiego oczekiwałam.
Dorobiłam broszkę i tak oto powstał pierwszy zamotany naszyjnik.






Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...