Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Lodowaty błękit (?) i podziękowania

Czołem Kochani!

Gdy tak patrzę ile rzeczy mam jeszcze do pokazania, to nieskromnie stwierdzam, że jestem bardzo pracowita ;-)
2 czerwca urodziny obchodziła Kinga z bloga http://dekupagekinii.blogspot.com/
Dla niej przygotowałam kilka drobiazgów.

Przy tej kartce narobiłam strasznie dużo bałaganu, tak kombinowałam z wieloma elementami żeby było ładnie i jednak za każdym razem inaczej :-). Motylki, ramkę i napis pomalowałam markerami Letraset.


Naszyjnik z medalionem malowanym ręcznie farbami Pebeo, sznur szyty splotem twisted herrigbone stitch na dwa koraliki, krawatka wg pomysłu Kasi .
Krawatkę taką warto zrobić gdy w żaden sposób nie możemy dopasować odpowiedniego półfabrykatu. Do kompletu Sharonka (chyba pół-sharonka :-)) - bransoletka z agatów, tym razem wymieszana ze szklanymi koralikami FirePolish, takimi samymi jak w naszyjniku.



 I jeszcze rzut oka na pełną zawartość paczuszki. Było trochę serwetek, bo Kinga lubi deku, jak zwykle coś pachnącego, czyli różane potpourri, trochę wstążek, zawieszka-broleczek z koralików, słodkości. Postanowiłam też podzielić się Skarbem Prababuni w postaci dżemu brzoskwiniowego.

 

Jak sądzicie, obdarowana może być zadowolona?

Ostatnio znowu sięgnęłam po wspomniane markery, bo dobrze się spisują przy elementach do kartek. Przy okazji wyjęłam z lamusa kilka rysunków z użyciem tychże markerów.
Podejrzewam, że większość z Was nie miała okazji żeby aż tak daleko wstecz sięgnąć do starych postów, dlatego małe przypomnienie moich rysunków.
Martunia mówisz i masz :-)




jestem amatorką świadomą niedoskonałości, więc krytyka nie wskazana ;-)

I wiadomość z ostatniej chwili!
Ania obiecała mi jeden ze swoich ślicznych zegarów i od dzisiaj jestem szczęśliwą właścicielką takiego cudeńka! Wreszcie ze ściany zniknie mój brzydki czarny zegar, a zagości ten oto:



Aniu, z całego serca dziękuję!!!!


Dziękuję za każdy komentarz, każdy mnie cieszy i mobilizuje do dalszej pracy!

Serdecznie pozdrawiam!



sobota, 27 września 2014

Mały Budda, czyli oświecenie....

Witajcie Kochane :-)
Cieszę się ogromnie, że widzę kolejne nowe obserwatorki - witam Was serdecznie i zachęcam do pozostania na stałe :-)

Wrzesień się kończy, u Danusi trwa zabawa, a ja jak zwykle na ostatni moment.
Nie wiem co mi odbiło, kiedy wykonując parę czerwonych prac nie zgłosiłam ich do Cyklicznych Kolorków. Z jednej strony myślałam, że to jeszcze nie to, coś tam kręciłam nosem, że nie do końca udane, a z drugiej strony chciałam zrealizować pewien pomysł.
I bęc! Nie przewidziałam, że dopadnie mnie jakieś paskudne przeziębienie, że kręgosłup odmówi posłuszeństwa, że będę jak rozjechana przez dwa walce i jeden czołg...
Chciałam zrobić piękny naszyjnik, zamówione koraliki dotarły, nawlekłam je na nitki, zaczęłam wyplatać. A ponieważ jak zwykle działam wieczorem, to dopiero w świetle dziennym stwierdziłam, że ten czerwony jest bardziej różowy i Danusia wyśle mnie na drzewo, albo przypomni że różowy to był lipiec...
Wzięłam się za drugi naszyjnik, bardzo czerwony, ale szybko się zorientowałam, że koralików zabraknie mi w połowie... Bęc, po raz drugi...

W międzyczasie chodziłam po waszych blogach, podglądałam, a tam czerwono aż miło...
Któregoś dnia Milka zrobiła sympatycznego smoczusia ( wcale nie czerwonego!) i pokazała skąd pochodzi wzór. Z ciekawości zajrzałam w poszukiwaniu wzoru na róże i zatrzymałam się na pewnym obrazku. Nagle spłynęło na mnie oświecenie i już wiedziałam, że tym razem dostaniecie ode mnie coś zupełnie innego.
Wzór pochodzi z tej samej strony KLIK
Przy okazji dowiedziałam się, że holenderski jest całkiem zjadliwy: Ogen, neus en mond to oczy, nos i usta - jakie to proste, prawda? ;-)

Znalazłam kawałek czerwonej tekturki, złotą nitkę. Igłę obwiązałam kawałkiem papierowej chusteczki, okleiłam taśmą, a na końcu umieściłam nakrętkę i tak przystąpiłam do dziurkowania :-)
Haftując pewnie popełniłam parę błędów, ale uznałam że całość wygląda dobrze, a może wyglądać jeszcze lepiej.
W pokoju Pawełka znalazłam czerwoną zadrukowaną folię piankową (nabytą w Biedronce). Przykleiłam do niej wyhaftowany obrazek.
Wzory nadruku poprawiłam złotą konturową farbą. I oczywiście nie mogłam się powstrzymać od dodania w narożnikach moich ukochanych farb Pebeo Prisme Fantasy.
 Oto moje czerwone dziełko :-) 




a tu coś mnie podkusiło i nałożyłam filtr HDR i mam wrażenie, że to zdjęcie najlepiej oddaje rzeczywistość - czerwony wcale nie jest łatwy w fotografowaniu:



Prawie zapomniałam!
Czerwony to kolor, który zaraz po czarnym bardzo lubię. Odkąd pamiętam zawsze miałam czerwone buty. Proszę męża by mi przypominał w sklepie, że mam nie kupować szóstej pary :-)
Mam swoją ulubioną czerwoną torebkę (i drugą mniej), i cudowną piękną jak marzenie skórzaną kurtkę :-)
Oczywiście kocham czerwone róże, muszę mieć czerwony lakier do paznokci i czerwony portfel :-)


Danusia, coś Ty ze mną zrobiła! Piszę za dużo!

Na koniec jeszcze kolejne przykłady z nauki rysunku. Mam sporo podręczników, ale moim najbardziej ulubionym jest Nauka rysunku. Uczę się od polskich Mistrzów Ernesta Zawady.
Rysunki wykonane sangwiną. Pomyślałam, że te rude brązy to też jakaś odmiana czerwieni więc pasują :-)





 Serdecznie Wam dziękuję za odwiedziny i pozostawienie komentarza! Każde Wasze słowo jest na wagę złota :-)




niedziela, 14 września 2014

Weekendowy trening

Witajcie Moje Kochane :-)
Cieszę się, że do listy obserwatorów dołączyły kolejne wspaniałe kobietki :-)

Obijam się na blogu, zupełnie niechcący. Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego spadły na mnie dodatkowe zajęcia i obowiązki - czuję się tak jakbym to ja powędrowała z plecakiem do szkoły :-)
A skoro już o nauce mowa, to i ja postanowiłam poszerzyć horyzonty i poznać kolejne nowe techniki. Są rzeczy, za które się nie zabiorę na zasadzie "nie, bo nie", a są i takie że jak nie spróbuję to nie zaznam spokoju :-)
Ostatnio robiłam kilka podejść do papierowej wikliny. Na razie przegrywam i nie wiem dlaczego, bo chęci są, rurki też, a plecenie nie wychodzi...
Jakieś dziesięć lat temu próbowałam robić kwiatki z bibuły. Teraz, dzięki Agnieszce z bloga http://moje-drugie.blogspot.com/ przypomniałam sobie o tym :-). Kto jeszcze nie zna bloga Agi, to radzę w te pędy biec i napawać oczy tymi cudami! Jestem pod ogromnym wrażeniem pięknych kompozycji i umiejętności dobierania kolorów i dodatków.
U profesor Danuty  znalazłam całe mnóstwo inspirujących pomysłów i tutoriali, pośród których każdy znajdzie coś dla siebie. Danusiu, wierzę, że niebawem to i kursem na zimną porcelanę się podzielisz :-)

I tak moje Drogie, z racji wykasowanych zdjęć moich prac biżuteryjnych, postanowiłam zrobić coś innego, coś co jest wybitnie niedoskonałe, ale nad czym mam zamiar jeszcze popracować. Wykorzystałam to co było w domu, bez zbędnych inwestycji w kolejne materiały. Połączyłam wiedzę z dwóch kursów od Agnieszki i od Danutki:
http://danutka38.blogspot.com/2013/09/jak-zrobic-obrazek-ramke-z-papieru-i.html
http://moje-drugie.blogspot.com/2014/03/roze-paczki-gaazki-kurs.html





chyba kokardka wyszła najlepiej :-)

Pokażę Wam jeszcze pewien komplecik malowany. Bransoletka z wykorzystaniem splotu makramowego i naszyjnik zawieszony na kilku sznurkach poprzeplatanych koralikami. Otóż ten naszyjnik wymaga przerobienia, bo zamiast sznurków coś muszę wypleść - takie życzenie, cóż zrobić :-)






 Ten post jest bardzo czerwony, w sumie mogłabym go zgłosić do wrześniowej zabawy w Cykliczne Kolorki, ale nie... mam zamiar zrobić jeszcze coś czerwonego :-)



No dobrze, żeby nie było tak czerwono, to macie jeszcze Ryśka - rysunek wykonany na podstawie okładki z filmu "Skazany na bluesa"

Wiem, że tym razem parę słów krytyki by się należało (szczególnie od autorek tutoriali :-)),
ale i tak będzie mi miło jeśli zechcecie uraczyć mnie komentarzem.
Za każde słówko serdecznie dziękuję.
Buziaki na cały tydzień :-)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Czarny łabędź i wściekły tukan

Bałam się, że nie zdążę...
Kiedy Danutka ogłosiła, że w sierpniu rządzi czarny aczkolwiek zmiksowany, to szybciutko wypisałam sobie co mogę zrobić. Ze świecznikiem dałam sobie spokój po dwóch podejściach, ciągle mi coś nie pasowało. W międzyczasie pojawiły się rysunki na innych blogach, więc pomyślałam, że przy moich "umiejętnościach" rysownika dam sobie spokój... ale co mi tam, na końcu i tak Wam coś pokażę :-)

Danutka ma dobre serce, zaakceptowała u innych potrójne "wybryki", to i ja zaprezentuję co też zrobiłam na "okoliczność" :-)
Na pierwszy rzut naszyjnik łabądkowy - inspiracją był naszyjnik Marii Rypan, który przyuważyłam w magazynie Beadwork. Dostosowałam go do swoich potrzeb, a raczej do banerka. Zatem mój jest cały czarny, muśnięty czerwienią w postaci kropelek. To bardzo łatwy do wykonania projekt i pięknie będzie wyglądał w każdym kolorze!

Całkiem przypadkiem zrobiłam tukana. Znacie czasopismo Mollie potrafi? Właśnie tam natrafiłam na projekt Marty Draganek z węzłem celtyckim o pięknej nazwie "Witness to your splendor" (świadectwo Twojej świetności). Najpierw wykonałam wersję czarno-srebrną z trzech satynowych sznurków, a potem siłą rozpędu z czterech sznurków zrobiłam tukana - żółty i pomarańczowy są wściekle neonowe, ale wspaniale wyglądają na szyi.

To jeszcze parę słów o czarnym.
UWIELBIAM!
Nie wiem jak bym funkcjonowała bez tego koloru :-). Przede wszystkim mam długie zakrywające tyłek włosy, czarne rzecz jasna! Niestety, dla niektórych, od zawsze uwielbiam ubierać się na czarno. Wiedźma w czystej postaci :-). Nawet jeśli obiecuję, że tym razem idę w kolor, to i tak najczęściej wychodzę ze sklepu z czymś czarnym. Żeby nie straszyć ludzi to dobieram weselsze dodatki, na przykład czerwoną torebkę lub buty i biżuterię, która ma przyciągać uwagę. 
Nie lubię czarnych dodatków w domu, pewnie dlatego ze świecznikiem mi nie szło... 
Czarny kojarzy mi się z elegancją, wieczornym wyjściem. Czerń jest też oczywiście mroczna, a ja lubię gotyckie klimaty. Czarna bielizna jest bardziej zmysłowa. A czarne samochody wyglądają bardziej luksusowo ;-)
Lubię film "Czarny łabędź" i boję się czarnej wdowy :-).
Pewnie długo mogłabym rozważać o czerni... ale dość, czas na prezentację!
















i jeszcze prawie zebra,
 czyli mój rysunek, który wykonałam na podstawie własnoręcznie zrobionego zdjęcia. Jakiś czas temu, mąż stwierdził, że powinnam rysować by lepiej zrozumieć fotografię... nakupiłam podręczników, ołówków i kartek :-)... to jeden z tych pierwszych rysunków. Skan obnaża wszelkie niedoskonałości, ale co tam, ćwiczę, uczę się i to najważniejsze!

Jeśli macie ochotę na rysunki w kolorze to odsyłam do posta Asucon






a to absolutnie pierwszy na podstawie podręcznika :-) :


Dziękuję Wam moje Drogie za tak liczne odwiedziny i pozostawiane komentarze.
Dzięki Wam wierzę, że to co robię jest całkiem znośne nie tylko dla mnie ;-)

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...