Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kumihimo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kumihimo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Okrągłe urodzinki

Witajcie Kochani!

Nie, nie moje... ja już kilka okrągłych mam za sobą :-)

W styczniu obchodziła swoje okrągłe urodzinki główna organizatorka zabawy w wymiankę urodzinową, czyli Ewa z bloga hubka38.blogspot.com

Do Ewci wszystkie prezenty doleciały na czas. Ewa już się pochwaliła na swoim blogu, jestem pod wrażeniem cudownych karteczek i naprawdę wypasionych prezentów :-)

Żeby nie przedłużać szybciutko pokazuję co przygotowałam dla Ewci.

Karteczka istne szaleństwo w moim wydaniu - malowana farbami Pebeo, a pośrodku sówka deku...


Medalion również ręcznie malowany oczywiście farbami Pebeo, do tego delikatny naszyjnik pod kolor.



Bransoletka kumihimo z koralików Fire Polish oraz do kompletu kolczyki.



Wiem, że Ewcia lubi Thorgala, wyszukałam więc dla niej taką monetę:



Do paczuszki dołożyłam również potpourri z kwiatów sola, trochę przydasi oraz coś słodkiego.

Zestawik:


Ewuś, chciałaś aby Twoje urodziny były wyjątkowe i na pewno takie były! 
Jeszcze raz wszystkiego NAJ!

Nigdy nie obchodziłam urodzin, nie żebym liczyła uciekający czas, ale zwyczajnie nie celebruję ;-)
Tymczasem wyjątkowo nie mogę się doczekać aż góra paczek również do mnie dotrze!

Pozdrawiam serdecznie!
Buziaki dla wszystkich :-)






sobota, 24 stycznia 2015

Glamour, czyli kot w worku...

Cześć Kochani!

Dzisiaj będzie bardzo błyszcząco za sprawą pewnej Gwiazdeczki, która jak sroczka nie przejdzie obojętnie obok niczego co się świeci.
Marta poprosiła o breloczek, ale ja od razu pomyślałam, że zrobię coś więcej - zapytałam więc czy jest gotowa na kota w worku, czyli niespodziankę.

Krótko mówiąc zaczęło się od breloczka. Miał być do kluczy. Taaa, tylko, że takie świecidełka mają krótki żywot przy tak intensywnym użytkowaniu... Osobiście, wolę ozdabiać tak torebki... zrobiłam więc trzy wersje.
Martunia, do kluczy to chyba najlepiej sprawdzą się gwiazdki - dłużej pociągną :-)


Zrobiłam również bransoletkę kumihimo. Podejść było kilka, ostatecznie zadowolił mnie efekt na białym kordonku, bo nie zaburzał koloru koralików (są częściowo krystaliczne, częściowo srebrne). Trudno było dobrać końcówki, ale w końcu się udało. 
Zastanawiałam się nad kolczykami, padło na bardzo prostą formę, która szalenie mi się podoba! Koraliki Fire Polish takie same jak w bransoletce, a dodatkowo małe Toho round 11/0.
Z rozpędu dorobiłam taką samą kostkę do bransoletki.

Dołożyłam bransoletkę z konikiem morskim. A także małą zawieszkę z kotkiem - można ją wykorzystać do biżuterii albo do kartek...

A oto prezentacja błyskotek:








Na zdjęciach widać, że do jednego breloczka przypięłam dwie zawieszki, ale przed wysłaniem zmieniłam koncept i do Marty poleciały trzy breloki.



A ponieważ ostatnio świętowaliśmy Dzień Babci i Dziadka pokazuję jeszcze dwie karteczki, które zrobiłam na okoliczność. 




Nie uwierzycie, ale na dzisiaj to wszystko - 
umiarkowanie w treści i zdjęciach :-)


Dziękuję wszystkim za tak liczne komentarze.
Biegnę w odwiedziny do Was i biorę się do dalszej roboty.
Jeszcze jest kilka osób, które czekają na prezenty ode mnie :-)

sobota, 30 sierpnia 2014

Nagrody za malowany czwartek

Witajcie Kochane moje Dziewczyny :-)

Wiecie co najbardziej lubię na swoim blogu? Wasze komentarze! Jakie to miłe uczucie, kiedy przychodzicie, oglądacie i zostawiacie miłe słówko!
Przy okazji muszę Was bardzo przeprosić, że na bieżąco Was nie odwiedzam - jesteście tak kreatywne, że zanim się zorientuję, to umieszczacie już kolejny post - nie nadążam zwyczajnie. Jak Wy to robicie, że dajecie radę miesięcznie nawet kilkanaście postów zamieszczać?! Ja wychodzę z domu przed ósmą, wracam o 17-ej, praca, dom, zakupy, dogonić własnego tyłka nie mogę :-). A dzieciątko też wymaga jeszcze uwagi - jak synek będzie miał lat naście, to matkę będzie odganiał, a teraz jestem mu potrzebna jak powietrze czy chleb ;-)

Po ogłoszeniu wyników "Malowanego czwartku" obiecałam, ze pokażę nagrody, jak już dotrą do Asi i Ewy.
Dziewczyny potwierdziły, wysłały mi potwierdzenie i ślicznie pochwaliły :-). O rany, nawet nie wiecie (a może wiecie) jaki to stres za każdym razem - bo czy się spodoba czy trafię w gust i takie tam :-)

Zacznę od wyróżnienia, czyli nagrody jaka pofrunęła do Silver Aguti. Ta dziewczyna to ma szczęście, co rusz to zgarnia jakieś fanty :-). Tym bardziej się obawiałam, że tak doświadczona koralikująca kobietka nie będzie zawiedziona! 
Asia ujęła mnie skojarzeniem z obrazami van Gogha. Chciałam jej wymalować Irysy na kaboszonie, ale mi nie wyszło... Szczerze mówiąc, szklane kaboszony są trudne - farba z nich spływa, kolor traci na swej intensywności. Dlatego też w ostatniej chwili Irysy przemalowałam i dostosowałam do pierścienia. Pomyślałam sobie, że fajnie będzie wyglądał taki komplet. A że Asia kiedyś wyraziła chęć obkoralikowania malowanego kaboszonu, to uznałam to za idealną okazję. Jestem strasznie ciekawa co też Asia wymyśli :-)
Zatem prezentacja pierścienia i kaboszonu, który wymaga odpowiedniej oprawy z koralików. I żeby nie było, że nagrodę Asia robi sama, to zrobiłam jeszcze naszyjnik - malowany medalion oraz sznur koralikowy wypleciony splotem herringbone stitch na dwa koraliki - trudno było zrobić zdjęcia, bo medalion pochłaniał światło, ale może Asia zrobi lepsze zdjęcia  - mnie zabrakło czasu i pogody :-)









A teraz nagroda główna, jaka poleciała do Ewy. Najpierw powstał malowany medalion. Nieskromnie powiem, że mnie się bardzo podobał. Trochę się zastanawiałam jaki zrobić naszyjnik, bo niekoniecznie lubię powielać pomysły - przypomniałam sobie o mojej "Zielonej Afryce", gdzie naszyjnik był delikatny, lekki i naprawdę robił świetne wrażenie. A zatem i tutaj wymyśliłam sobie różne sekwencje koralików, a zapięcie dodałam typu "toggle" - łatwe i bezproblemowe, sprawdzone wielokrotnie w innych projektach. Chciałam go nawet zgłosić na wyzwanie w Kreatywnym Kufrze, ale zabrakło mi już czasu :-)
Jako eskpozytor posłużył ametyst od mojego Pawełka.
Do naszyjnika dorobiłam pierścionek. 



Nie mogłam się powstrzymać i dołożyłam również hematytową bransoletkę - jak ja lubię te kamienie! Dodatkowo była jeszcze bransoletka z szytego rzemienia, ale zapodziałam zdjęcie, więc nie pokażę...


I jeszcze dwie bransoletki wyplecione na dysku kumihimo. W jednej zastosowałam aż  osiem kolorów, dlatego w drugiej pozostałam już tylko przy dwóch. Zapięcie zrobiłam z magnetycznej kulki i dołożyłam zawieszki w kształcie listków. Są jesienne i sądzę że ładnie ze sobą wyglądają. 
Jako ekspozytor posłużyła muszelka ze zbiorów synka :-)



Asiu, Ewo jeszcze raz gratuluję i dziękuję! 
Mam nadzieję, że w następnej zabawie weźmie udział więcej osób, do czego już teraz gorąco zachęcam :-)

Dziękuję za wszystkie komentarze,
dodajecie mi skrzydeł moje Kochane :-)


sobota, 16 sierpnia 2014

Nebula

Szaro i chłodno, jakby jesień zapragnęła przyjść i rozgościć się na dobre...
Nawet jarzębina zaglądająca do okna mocno poczerwieniała.
Ludzie powbijali się w swetry lub kurtki, jedynie ptaki jak zwykle z rana drą się wniebogłosy nic nie robiąc sobie z pogody. Że nie wspomnę o pohukującej sowie, której koncerty niosą się przez komin wentylacyjny.

Przypominam o zabawie, która trwa do 21 sierpnia, a szczegóły znajdziecie w poście "Malowany czwartek"... - trochę mi smutno, że jak na razie tylko sześć osób zaufało nagrodzie-niespodziance...
Niemniej jednak zachęcam!

A dzisiaj pokażę kolejny naszyjnik wykonany techniką kumihimo.

Pozwólcie, że trochę wyjaśnię niewtajemniczonym, bo jak się okazuje nie dla wszystkich piszę zrozumiale posługując się dziwnymi nazwami :-). Kumihimo to stara technika japońska, tradycyjny przyrząd jest wykonany z drewna. Ja, jak większość, posługuję się dyskiem z pianki z otworem pośrodku. Dyski są różnej wielkości, trzeba wybrać taki, który będzie wygodny dla nas, a w otworze będą mieścić się koraliki - w przypadku mojego Smoka z gaju oliwnego, otwór ten był już na granicy. Gdy używamy drobnych koralików wystarczy mały dysk. 
Oczywiście, jesteście tak zaradne, że dysk możecie wykonać samodzielnie z tektury! Ze szpuleczkami też sobie poradzicie :-)

Pamiętacie moje Teardrops? Do kompletu powstał również naszyjnik. Na końcu znajdziecie zdjęcie kompleciku.
Byłam jednak pod tak dużym urokiem kropelek, że po raz drugi zainspirowana pracą  Rebecc'i Ann Combs stworzyłam własną wersję naszyjnika (w oryginale The Countess) w pięknych odcieniach niebieskiego.
Kropelki są transparentne, szafirowe, wyglądają jak rosa i cudownie wyglądają w słońcu.

Sądzę, że to nie ostatnie słowo Teardropsów, bo czyż nie są urocze?









Bardzo dziękuję za każde pozostawione słowo komentarza :-).
To zawsze dodaje skrzydeł i zachęca do dalszej pracy!
Buziaki dla Wszystkich!

niedziela, 27 lipca 2014

Smok z gaju oliwnego

Na początek podziękowania!
Dziewczyny Kochane, wielką frajdę sobie zafundowałam zaglądając do Danutki i przyłączając się do zabawy. Dzięki temu na moim blogu pod ostatnim postem nastąpił ruch jak w centrum handlowym na wyprzedażach ;-)
Ślicznie Wam dziękuję za odwiedziny i za tak liczne komentarze! 
Szczególnie dziękuję za dołączenie do listy obserwatorów Danusi, Kasi, Gosi, Natalii, Ani i Ewie - mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej, a ja się postaram, żebyście nie były zawiedzione.

Wiele blogów odwiedziłam w ostatnich dniach. W większości nie  były to blogi biżuteryjne (a takie czytałam najczęściej), pewnie na wiele z nich nigdy bym nie trafiła. Wujek google nie zawsze rozumie czego szukam i pokazuje to co chce, a nie odpowiedzi na moje poszukiwania... Jesteście dla mnie niezłym odkryciem, robicie cudne rzeczy, macie fantastyczne pomysły, emanujecie taką energią, że elektrownie można by pozamykać ;-)
Będę do Was wracać, bo niby trochę już umiem, ale jeszcze co nieco by się przydało zgłębić ;-)
A, muszę jeszcze powiedzieć, że największym zaskoczeniem były dla mnie prace z papierowej wikliny! Ja rozumiem koszyki, tace, wianki, ale samochód?! 

Nie wiem co też Danutka wymyśli na sierpień, już się niecierpliwię i zastanawiam czy podołam, ale... już wiem co zrobiłabym z czerwonego czy niebieskiego... czarny też mi nie straszny ;-)

Tymczasem mam dla Was smoka! Z gaju oliwnego! A co!
Kto widział drzewa oliwne ten wie, że są karłowate, poskręcane, pnie są pokryte naroślami i mają szarą korę. Liście są ciemnozielone, od spodu takie srebrno-szaro-zielone. 
Mój smok gdyby się ukrył na takim drzewku, to tylko ślepia mogłyby go zdradzić, bo tak mu się świecą...

Kiedy wyplotłam bransoletkę Teardrops, wiedziałam że musi powstać do niej naszyjnik (powstał!), potem przyczaiłam się na jeżozwierza z Rizo, z long magatamy powstała smocza łuska tylko ciągle szukam odpowiednich końcówek... Gdy zobaczyłam Twist Beads od razu wiedziałam, co z nich zrobię!
Na szczęście już przy nawlekaniu przystopowałam z ilością Twistów i wrzuciłam je tylko na 4 sznurki, na pozostałych czterech są tylko Matubo 7/0. Pierwszy raz używałam Matubo i mnie się podobają! Mają duże otwory, są równe i mają piękne kolory! W środku znajduje się satynowy sznurek, który stanowił rdzeń podczas plecenia i pozwala na zachowanie okrągłej formy. W innym poście pokażę, jak taki sznurek może mieć wpływ na pracę. I jeszcze mała uwaga, gdyby się ktoś pokusił o wyplatanie na dysku, mały dysk kumihimo ma otwór na granicy dla takich twistów. Ponieważ za niedługo daggersy idą na tapetę, to potrzebuję większy dysk, albo ten poddam poszerzaniu :-)

Na końce sznurów nałożyłam śliczne czapeczki, dla wzmocnienia użyłam również kleju. I jak widać, mamy tu piękne Rivoli peacock eye oplecione według pomysłu Weraph, ale oczywiście z lekką modyfikacją, bo tył mają całkiem fajny (tak na wszelki wypadek gdyby coś się przekręciło). Zastanawiałam się co dalej, czy dalszą część naszyjnika też wypleść na kumihimo, a może zrobić sznur szydełkowy? Przypomniałam sobie o ślicznych kółeczkach zakupionych dawno temu i tak oto w jednym naszyjniku mamy trzy techniki.

Podoba się? Mam jeszcze pomysł na Twisty - szkoda, że jest tak mały wybór kolorów...

Kolory sznura Kumihimo: Matubo 7/0 Luster Metallic Olivine; Twist Beads Jet Picasso; Twist Beads Luster Letallic Olivine









a tu widoczne rivoli z drugiej strony:


środa, 23 lipca 2014

Kumihimo za makramę - wymianka z Joasią

 
Moje zdezorganizowanie sięga zenitu!
A może przekroczyłam magiczną granicę i więcej na klatę wziąć się nie da?
Co by tu nie mówić przydałby się nadworny fotograf! Tekst już napiszę sama ;-)
 
Tego posta jestem winna Joasi już od pewnego czasu.
A wszystko zaczęło się od tego, że trafiłam na bloga http://sznurkikoraliki.blogspot.com/. Nie był to przypadek, bo makramowy naszyjnik Joasi wypatrzyłam jako zgłoszenie na wyzwaniu u Diany, a że sznurki mnie kręcą to też wiedziona ciekawością zajrzałam, przejrzałam i zostawiłam komentarz.
Okazało się, że trafiłam w bardzo okrągłą liczbę i Joasia zaproponowała, że z tej okazji mogę mieć życzenie :-)
Hurra, jak cudownie jest coś dostać niespodziewanie! Ale pomyślałam, że w mojej naturze jest brać i dawać, więc szybko skorzystałam z okazji i tak oto raczę Was dziś tym, co sobie zafundowałyśmy :-)
 
Do Joasi poleciała bransoletka upleciona na dysku kumihimo z koralików Toho i Rizo.
Może nie powinnam się chwalić, ale jak dla mnie jest delikatna i urocza i przyjemnie najeżona  :-).
Pośrodku jeżozwierza wkomponowała się łezka, ale nie po to by płakać tylko złagodzić tego stworka.
 
 




 
Joasia zawstydziła mnie ilością przesłanych bransoletek, ale rozumiem jej dylematy (też tak kiedyś miałam).
Moją ulubienicą stała się natychmiast ta turkusowa. Wspaniale komponuje się z moim wymalowanym farbami pierścieniem.






Prace Joasi są perfekcyjnie wykończone, wkłada w nie swoje serce i po prostu widać, że kocha to co robi!
Bransoletki otrzymałam w pięknym pudełeczku, które Joasia sama zrobiła czym mnie bardzo zainspirowała do tworzenia własnych opakowań (tylko czy jeszcze na to znajdę czas!?).

Asiu Kochana, ślicznie Ci dziękuję raz jeszcze!

środa, 4 czerwca 2014

Teardrops


Teardrops will fall
because of you
teardrops will fall
for only you.
I want you so
oh you'll never know
how much I need you.
Piękna piosenka, choć "suchar" jak mawia moja koleżanka ;-).
Pamiętacie? To Shakin Stevens - ależ dziewczyny się w nim kochały, a chłopcy uczyli się tak kręcić nóżką i bioderkiem ;-)

Moje kropelki smutne nie są, nie spadła ani jedna łza, co więcej wywołują u mnie uśmiech - bo powiem nieskromnie, że ta bransoletka bardzo mi się podoba!
Inspiracji było kilka: po pierwsze spora ilość koralików w kolorze ametystu, po drugie dysk kumihimo, który wreszcie zaczęłam intensywniej wykorzystywać (nie tylko do sznurków), a po trzecie bransoletka Amber Sunset, którą pięknie wyplotła Rebecca Ann Combs.

Ponieważ te krople są dość transparentne, nie chciałam żeby wypadły jak zwykłe szkiełka i dołożyłam odrobinę Fire Polish Silver 1/2, co dodało im trochę blasku. Końcówki stożkowate i zapięcie magnetyczne (moje ulubione).
Jestem pod urokiem tej bransoletki i już wiem, że do kompletu powstanie naszyjnik - nieodwołalnie!







A tak przy okazji zrobiłam szybką fotkę jaśminu - w ramach urodzin i dnia dziecka (u mnie to ten sam dzień) dostałam te śliczne i pachnące gałązki od niesamowicie miłego Rysia, który z własnego (mam nadzieję) ogródka wyciął i przywiózł wraz z "jajcarskim" prezentem, czyli zegarem w kształcie patelni z sadzonym jajkiem - a ponieważ działo się to w pracy, było trochę śmiechu :-).
Jaśmin zostawiłam w biurze, a co! niech pachnie i odurza współpracowników ;-)

(zdjęcie z telefonu)

a na koniec kawałek mojego balkonowego krzaczka truskawkowego - ależ słodkie i pyszne owoce!!!




Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...