Na początek podziękowania!
Dziewczyny Kochane, wielką frajdę sobie zafundowałam zaglądając do Danutki i przyłączając się do zabawy. Dzięki temu na moim blogu pod ostatnim postem nastąpił ruch jak w centrum handlowym na wyprzedażach ;-)
Ślicznie Wam dziękuję za odwiedziny i za tak liczne komentarze!
Szczególnie dziękuję za dołączenie do listy obserwatorów Danusi, Kasi, Gosi, Natalii, Ani i Ewie - mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej, a ja się postaram, żebyście nie były zawiedzione.
Wiele blogów odwiedziłam w ostatnich dniach. W większości nie były to blogi biżuteryjne (a takie czytałam najczęściej), pewnie na wiele z nich nigdy bym nie trafiła. Wujek google nie zawsze rozumie czego szukam i pokazuje to co chce, a nie odpowiedzi na moje poszukiwania... Jesteście dla mnie niezłym odkryciem, robicie cudne rzeczy, macie fantastyczne pomysły, emanujecie taką energią, że elektrownie można by pozamykać ;-)
Będę do Was wracać, bo niby trochę już umiem, ale jeszcze co nieco by się przydało zgłębić ;-)
A, muszę jeszcze powiedzieć, że największym zaskoczeniem były dla mnie prace z papierowej wikliny! Ja rozumiem koszyki, tace, wianki, ale samochód?!
Nie wiem co też Danutka wymyśli na sierpień, już się niecierpliwię i zastanawiam czy podołam, ale... już wiem co zrobiłabym z czerwonego czy niebieskiego... czarny też mi nie straszny ;-)
Tymczasem mam dla Was smoka! Z gaju oliwnego! A co!
Kto widział drzewa oliwne ten wie, że są karłowate, poskręcane, pnie są pokryte naroślami i mają szarą korę. Liście są ciemnozielone, od spodu takie srebrno-szaro-zielone.
Mój smok gdyby się ukrył na takim drzewku, to tylko ślepia mogłyby go zdradzić, bo tak mu się świecą...
Kiedy wyplotłam bransoletkę Teardrops, wiedziałam że musi powstać do niej naszyjnik (powstał!), potem przyczaiłam się na jeżozwierza z Rizo, z long magatamy powstała smocza łuska tylko ciągle szukam odpowiednich końcówek... Gdy zobaczyłam Twist Beads od razu wiedziałam, co z nich zrobię!
Na szczęście już przy nawlekaniu przystopowałam z ilością Twistów i wrzuciłam je tylko na 4 sznurki, na pozostałych czterech są tylko Matubo 7/0. Pierwszy raz używałam Matubo i mnie się podobają! Mają duże otwory, są równe i mają piękne kolory! W środku znajduje się satynowy sznurek, który stanowił rdzeń podczas plecenia i pozwala na zachowanie okrągłej formy. W innym poście pokażę, jak taki sznurek może mieć wpływ na pracę. I jeszcze mała uwaga, gdyby się ktoś pokusił o wyplatanie na dysku, mały dysk kumihimo ma otwór na granicy dla takich twistów. Ponieważ za niedługo daggersy idą na tapetę, to potrzebuję większy dysk, albo ten poddam poszerzaniu :-)
Na końce sznurów nałożyłam śliczne czapeczki, dla wzmocnienia użyłam również kleju. I jak widać, mamy tu piękne Rivoli peacock eye oplecione według pomysłu Weraph, ale oczywiście z lekką modyfikacją, bo tył mają całkiem fajny (tak na wszelki wypadek gdyby coś się przekręciło). Zastanawiałam się co dalej, czy dalszą część naszyjnika też wypleść na kumihimo, a może zrobić sznur szydełkowy? Przypomniałam sobie o ślicznych kółeczkach zakupionych dawno temu i tak oto w jednym naszyjniku mamy trzy techniki.
Podoba się? Mam jeszcze pomysł na Twisty - szkoda, że jest tak mały wybór kolorów...
Kolory sznura Kumihimo: Matubo 7/0 Luster Metallic Olivine; Twist Beads Jet Picasso; Twist Beads Luster Letallic Olivine
a tu widoczne rivoli z drugiej strony: